Logo
05
07.2016

Oświadczam, że się poddaję… egzekucji




 

Oświadczenie o dobrowolnym poddaniu się egzekucji jest już niemal standardem w bankach i instytucjach pożyczkowych. Ale jest jeszcze inne oświadczenie o dobrowolnym poddaniu się egzekucji, podpisywane w obecności notariusza, w uproszczeniu będące odpowiednikiem wyroku sądu i skracające całą procedurę dochodzenia należności. Co to takiego?

Mowa o oświadczeniu o dobrowolnym poddaniu się egzekucji w trybie art. 777 §1 pkt 4-6 kpc. Takie oświadczenie to jedna z form zabezpieczenia wierzytelności. Dłużnik w oświadczeniu zobowiązuje się do zapłaty określonej  kwoty lub wydania określonej rzeczy (np. nieruchomości, samochodu itd.). Oświadczenie zastępuje wyrok sądu i stanowi uproszczoną, tańszą i przede wszystkim krótszą formę egzekwowania należności.

 

Dokument taki może mieć zasadnicze znaczenie jeśli umowa pomiędzy dłużnikiem i wierzycielem stanie się powodem sporu. Jeśli dłużnik lub wierzyciel zechcą np. „pokombinować” z wysokością kwoty długu lub w ogóle z samą umową. Dlatego też oświadczenie w trybie art. 777 §1 pkt 4-6 musi mieć formę aktu notarialnego. A składając takie oświadczenie należy bezwzględnie pamiętać o kwestiach formalnych:

 

  1. oświadczenie, pod rygorem nieważności, musi mieć formę aktu notarialnego
  2. oświadczenie musi określać przedmiot świadczenia
  3. oświadczenia musi określać strony umowy - dłużnika i wierzyciela
  4. w oświadczeniu musi być wskazane zobowiązanie np. umowa
  5. oświadczenie określa zdarzenie lub termin, w którym świadczenie powinno być spełnione.

 

O wymogach formalnych takiego oświadczenia mówi z resztą wprost wyrok Sądu Najwyższego (syg. akt: III CRN 368/74, OSNC 1976/4/86):

 

„W odniesieniu do aktów, o którym mowa w art. 777 § 1 pkt 4 i 5 k.p.c., oświadczenie dłużnika o poddaniu się egzekucji może być złożone także w odrębnym akcie notarialnym, jednakże powinno być w nim wskazane źródło zobowiązania dłużnika, a mianowicie akt ten winien zawierać dokładne oznaczenie świadczenia i źródła jego powstania. Powyższe wymogi mają charakter bezwzględny. Należy bowiem mieć na względzie, że akt notarialny zawierający oświadczenie dłużnika o poddaniu się egzekucji, po nadaniu mu klauzuli wykonalności, daje wierzycielowi możliwość wszczęcia egzekucji bez uprzedniego prowadzenia postępowania rozpoznawczego. Dlatego oświadczenie dłużnika o poddaniu się egzekucji jest skuteczne tylko wobec ściśle określonego roszczenia, zarówno co do przedmiotu, jak i podstawy prawnej.”

 

Ale to nie wszystko…

 

Bardzo ważną kwestią, w przypadku zobowiązania pieniężnego, jest określenie maksymalnej wysokości kwoty. Należy bowiem pamiętać, że na podstawie oświadczenia nie możemy dochodzić kwoty, która przewyższa tą zapisaną w akcie notarialnym. To jeden z najważniejszych elementów oświadczenia o dobrowolnym poddaniu się egzekucji w trybie art. 777 §1 pkt 4-6 kpc.

 

Po co komu oświadczenie?

 

Notariusz Marek Rudziński uważa, że oświadczenie o dobrowolnym poddaniu się egzekucji jest wręcz niezbędne w przypadku umów sprzedaży nieruchomości, pożyczek od znajomych itp., ponieważ porządkuje stosunki pomiędzy stronami umowy i pozwala na szybkie i praktycznie bezkosztowe wyegzekwowanie spełnienia świadczenia, np. zapłatę długu lub wydanie sprzedawanej rzeczy, nieruchomości etc.

Dobrowolne poddanie się egzekucji w akcie notarialnym w trybie art. 777 Kodeksu postępowania cywilnego ma bardzo szerokie zastosowanie. Co do zasady można powiedzieć, że ma na celu stworzenie tytułu egzekucyjnego, który po zaopatrzeniu go w klauzule wykonalności przez sąd będzie stanowił tytuł wykonawczy uprawniający do prowadzenia przez wierzyciela egzekucji komorniczej wobec dłużnika. Pominięta jest w takiej sytuacji droga sądowa dochodzenia roszczeń w celu uzyskania wyroku o zapłatę lub też na przykład o wydanie nieruchomości w określonym terminie. Zwrócić należy uwagę, że takie poddania egzekucji są standardowym zabezpieczeniem wykonania świadczeń na przykład w umowach sprzedaży, czyli świadczeń dotyczących zapłaty ceny i wydania nieruchomości. Oczywiście poddania egzekucji są stosowane również w wielu innych przypadkach, choćby na zabezpieczenie zwrotu pożyczki, poręczenia, również od niedawna kredytu bankowego.

Poddaniem egzekucji w trybie art. 777 Kodeksu postępowania cywilnego można zabezpieczyć zwrot praktycznie każdego świadczenia pieniężnego, jak również wydania rzeczy oznaczonych co do gatunku lub rzeczy indywidualnie oznaczonych w określonym terminie. 

Kodeks postepowania cywilnego umożliwia również poddanie się przez dłużnika egzekucji co do zapłaty sumy pieniężnej do wysokości w akcie wprost określonej albo oznaczonej za pomocą klauzuli waloryzacyjnej. Musimy tylko wskazać zdarzenie, od którego uzależnione jest wykonanie obowiązku oraz termin, do którego wierzyciel może wystąpić o nadanie temu aktowi klauzuli wykonalności.”

 

Klauzula wykonalności, czyli co robić jeśli dłużnik zwleka z zapłatą?

 

No jak to co? Egzekwować! Z oświadczeniem jest to znacznie prostsze niż w przypadku sądowego nakazu zapłaty.

 

W pierwszej kolejności wierzyciel wszczyna postępowanie klauzulowe, czyli kieruje sprawę do sądu. Sąd rozpatruje tę sprawę w ciągu trzech dni od dnia wniesienia wniosku. Należy jednak pamiętać, że jest to termin instrukcyjny, czyli taki, którego przekroczenie przez sąd nie powoduje żadnych konsekwencji natury procesowej.

 

Sąd w postępowaniu klauzulowym bada treść aktu notarialnego, czyli oświadczenia o dobrowolnym poddaniu się egzekucji w trybie art. 777 §1 pkt 4-6 kpc, czyli czy zawiera przesłanki formalne, a mianowicie:

  • czy wskazano wysokość, do którego można dochodzić roszczenia,
  • czy wskazano termin, bądź zdarzenie, które warunkuje zapłatę lub wydanie rzeczy
  • czy wierzyciel dostarczył dowód świadczący o wystąpieniu zdarzenia, od którego zależy nadanie klauzuli wykonalności.

 

I ponownie posłużymy się Sądem Najwyższym, tym razem Uchwałą Sądu Najwyższego (III CZP 155/07), która wprost stanowi, że:

 

W wypadku nadawania klauzuli wykonalności aktowi notarialnemu chodzi o klauzulę wykonalności o charakterze deklaratoryjnym. Zakres kognicji sądu w tym postępowaniu jest ograniczony do zagadnień proceduralnych, tj. zbadania występowania przesłanek procesowych, ustalenia, czy określony akt spełnia wymagania przewidziane w przepisach dla danego rodzaju tytułu egzekucyjnego, stwierdzenia, czy dany akt, ze względu na swoją treść, nadaje się do wykonania w drodze egzekucji, oraz ustalenia, czy wystąpiło zdarzenie, od którego uzależnione jest wykonanie tytułu egzekucyjnego. W postępowaniu klauzulowym dotyczącym aktu notarialnego sąd dokonuje więc oceny, czy został on sporządzony zgodnie z wymaganiami art. 92 ustawy z dnia 14 lutego 1991 r. - Prawo o notariacie (jedn. tekst: Dz.U. z 2002 r. Nr 42, poz. 369 ze zm.) i czy uzyskał moc dokumentu urzędowego. Pominięcie formy aktu notarialnego lub naruszenie jego istotnych elementów powoduje, że poddanie się egzekucji nie wywiera skutków prawnych, tj. tytuł egzekucyjny nie powstaje Sąd powinien także ocenić, czy akt notarialny zawiera sprecyzowane zobowiązanie do zapłaty sumy pieniężnej lub do uiszczenia ilościowo oznaczonych rzeczy zamiennych lub obowiązek wydania rzeczy.”

 

Sytuacja dłużnika

 

Dłużnik nie jest jednak bezbronny, jak każdy, poza obowiązkami ma też swoje prawa. Dłużnikowi, który nie zgadza się z nadaniem klauzuli natychmiastowej wykonalności przysługuje prawo do zażalenia. Na mocy art. 840 §1 pkt  kodeksu postępowania cywilnego dłużnik może wystąpić z powództwem opozycyjnym. Może w drodze takiego powództwa żądać pozbawienia tytułu wykonawczego wykonalności w całości lub części albo ograniczenia, jeżeli przeczy zdarzeniom, na których oparto wydanie klauzuli wykonalności, a w szczególności gdy kwestionuje istnienie obowiązku stwierdzonego tytułem egzekucyjnym niebędącym orzeczeniem sądu lub po powstaniu tytułu egzekucyjnego nastąpiło zdarzenie (na przykład zapłata ceny, zwrot pożyczki) wskutek którego zobowiązanie wygasło albo nie może być egzekwowane. Krótko mówiąc, jeżeli dłużnik uważa, że wierzyciel kłamie, oszukuje, wymusza lub w jakikolwiek inny sposób narusza postanowienia umowy, ma prawo powiedzieć „DOŚĆ!” i wnieść do sądu swój pozew – POWÓDZTWO OPOZYCYJNE.

 

Ewa Gołąbek

Red. Małgorzata Pietkun

 

 

Jeśli pożyczasz komuś pieniiądze lub coś kupujesz (np. dom, samochód) zapytaj prawnika, na przykład tu: https://anuluj-dlug.pl/advice/step_1 lub udaj się do Notariusza, o którym na pewno wiesz, że nie współpracuje ze sprzedającym.

 

Podziękowanie dla Pana Notariusza Marka Rudzińskiego Al. Jerozolimskie 65/79 (Centrum LIM przy Hotelu Marriott 3 piętro pok 194) w Warszawie za wyjaśnienie zawiłości tego tematu.



24
06.2016

Jak kupić mieszkanie i nie dać się wkręcić w cudzą hipotekę?




shutterstock_74505106

 

Proste to nie jest, ale niewykonalne też nie. I lepiej nie robić tego samemu, prawnik z pewnością dopilnuje byśmy nie płacili cudzych długów.

Zazwyczaj kiedy znajdujemy wymarzone mieszkanie w okazyjnej cenie wyostrzają nam się zmysły ponieważ spodziewamy się jakiejś zasadzki. I to prawda. Kiedy zaczynamy ofercie przyglądać się bliżej, okazuje się, że mieszkanie jest zadłużone, z lokatorem do wymeldowania na siłę lub co gorsza… z kredytem.

Zadłużone mieszkania bardzo często szybko znajdują nabywców bo wierzyciele w tym nie przeszkadzają. Pod okiem prawnika operację zakupu takiego mieszkania można poprowadzić szybko i sprawnie. Sprawa komplikuje się gdy trzeba z mieszkania eksmitować niechcianego lokatora, ale nawet gdy jest puste nie można bagatelizować kredytu hipotecznego, który obciąża księgę wieczystą nieruchomości.

Mieszkanie z kredytem można kupić taniej, sprzedający zdając sobie sprawę z komplikacji są w stanie sporo zejść z ceny byle tylko zakończyć transakcję z kupcem, który odważnie podchodzi do tematu. Problemu nie ma, gdy jesteśmy świadomi wszelkich konsekwencji, ale co zrobić by tak było, żeby nie popełnić błędu i nie dać się wkręcić w cudze długi?

Kto i kiedy powiadamia bank? Kto i którym momencie spłaca kredyt, kto zarządza nieruchomością, kto jest jej właścicielem na każdym etapie transakcji, kogo obciąża hipoteka? I w końcu - kiedy transakcję można uznać za zakończoną?

 

O to właśnie zapytaliśmy Notariusza, który dzięki temu, że prowadzi biuro w centrum Warszawy i daje przystępne ceny często jest odwiedzany przez osoby fizyczne oczekujące nie tylko sporządzenia umowy, ale także wiarygodnej porady:

Jakie czynności musi wykonać notariusz, by prawidłowo przeprowadzić akt nabycia mieszkania obciążonego hipoteką zabezpieczającą kredyt bankowy?

- Rozumiem, że pytanie dotyczy sytuacji, w której sprzedawana nieruchomość jest obciążona hipoteką na rzecz banku – mówi Notariusz Marek Rudziński - w takiej sytuacji bank, który jest wierzycielem sprzedającego wystawia zaświadczenie, z którego powinno wynikać, jaka jest wysokość salda zadłużenia właściciela nieruchomości wobec banku, zobowiązanie banku do wyrażenia zgody na wykreślenie hipoteki z księgi wieczystej prowadzonej dla sprzedawanej nieruchomości w sytuacji spłaty całości kredytu we wskazanym terminie i na wskazane w zaświadczeniu konto bankowe. Wówczas część ceny płacona przez kupującego przelewana jest bezpośrednio na konto banku celem spłaty wierzytelności banku zabezpieczonej hipoteką i taki sposób płatności minimalizuje ryzyko polegające na tym, iż kupujący nabędzie nieruchomość z istniejącą hipoteką, której nie będzie mógł wykreślić. Oczywiście po spłaceniu kredytu nabywca nieruchomości będzie musiał złożyć wniosek do sądu o wykreślenie hipoteki w oparciu o wydaną wówczas zgodę banku.

Kto sprawdza aktualny stan zadłużenia nieruchomości w Księgach Wieczystych, nabywca czy Notariusz?

- Wpisana w księdze wieczystej hipoteka określa jedynie maksymalną wysokość wierzytelności, do jakiej wierzyciel hipoteczny mógłby realizować dochodzenie należności w zakresie zabezpieczonym ograniczonym prawem rzeczowym. Tak naprawdę aktualne saldo zadłużenia zna wierzyciel, w sytuacji gdy dysponuje on już tytułem wykonawczym i wszczęta jest egzekucja z nieruchomości, wówczas również komornik będzie dysponował wiedzą na temat pełnej kwoty zadłużenia ciążącego na dłużniku.

Z jakimi zagrożeniami może spotkać się nabywca jeśli wpis się okazał nieaktualny i jak się ustrzec przed taką sytuacją?

- Trzeba pamiętać, że w razie niezgodności między stanem prawnym nieruchomości ujawnionym w księdze wieczystej a rzeczywistym stanem prawnym treść księgi wieczystej działa na korzyść tego, kto z osobą uprawnioną zgodnie z treścią księgi nabył własność. Warunkiem jest działanie nabywcy w dobrej wierze, to znaczy że nabywca nie wiedział i z łatwością nie mógł się dowiedzieć, że treść księgi wieczystej jest niezgodna z rzeczywistym stanem prawnym. Oczywiście są wyjątki, gdyż rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych nie chroni rozporządzeń nieodpłatnych, nie działa przeciwko prawu dożywocia oraz na przykład służebnościom drogi koniecznej. Rękojmie wyłącza również na przykład wzmianka o złożonym a jeszcze nie rozpoznanym wniosku.

Czy można nabyć lub sprzedać nieruchomość z pominieciem notariusza, na przykład zwykłą umową na piśmie? Czy bierzemy wtedy długi nieruchomości na siebie?

- Umowa nabycia nieruchomości zawarta w innej formie iż forma aktu notarialnego jest nieważna.

Ile u Notariusz kosztuje taki akt sprzedaży nieruchomości, wraz ze wszystkimi koniecznymi czynnościami?

Trudno mi jest w sposób ogólny odpowiedzieć na takie pytanie. Powyższą kwestię reguluje rozporządzenie, natomiast koszty są uzależnione od wartości transakcji oraz dostosowane do sytuacji materialnej i możliwości nabywcy, mimo że czasem naprawdę trzeba wiele czasu poświecić, by wytłumaczyć możliwe rozwiązania i zagrożenia z tym związane.

Dziękuję za rozmowę

Małgorzata Pietkun

 

Artykuł pochodzi z portalu internetowego 3obieg.pl

 

Jeśli planujesz kupić mieszkanie obciążone kredytem hipotecznym nie rób tego pochopnie, zapytaj prawnika, na przykład tu: https://anuluj-dlug.pl/advice/step_1 lub udaj się do Notariusza, o którym na pewno wiesz, że nie współpracuje ze sprzedającym.

 

Podziękowanie dla Pana Notariusza Marka Rudzińskiego Al. Jerozolimskie 65/79 (Centrum LIM przy Hotelu Marriott 3 piętro pok 194) w Warszawie za uchylenie rąbka tajemnicy swego zawodu lekko natarczywej dziennikarce.



14
06.2016

Brudne zagrywki windykatorów na celowniku UOKiK




 

Nie wszystkich jeszcze windykatorów dostrzegł Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), ale to i tak już coś. Urząd przyjrzał się manipulacjom informacjami przekazywanymi konsumentom oraz mylącym formom graficznym wezwań do zapłaty wysyłanych przez Kancelarię Spraw Sądowych i Windykacyjnych w imieniu Polskiego Centrum Telemedycznego.

Ale gdyby prezes UOKiK przeczytał np. maila od „windykatora terenowego” to by się chyba nogami przeżegnał!

 

 

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów dotarły nareszcie sygnały, że konsumenci otrzymują od Kancelarii Spraw Sądowych i Windykacyjnych pisma zatytułowane NAKAZY ZAPŁATY w trybie wezwania do zapłaty, wysyłane w imieniu Polskiego Centrum Telemedycznego (PCT). Pisma wprowadzają w błąd, informując m.in.:

- Aby uniknąć licytacji mieszkania, zajęcia emerytur, rent, zajęcia sprzętu elektronicznego, elektrycznego i innych wartościowych przedmiotów z miejsca zamieszkania, ZAPŁAĆ I ZAKOŃCZ POSTĘPOWANIE WINDYKACYJNE!!! Zanim będzie za późno!!!,

- Kancelaria Spraw Sądowych i Windykacyjnych (…) w przypadku braku wpłaty postanawia: rozpocząć windykację w miejscu zamieszkania dłużnika, przekazać sprawę do windykacji komorniczej wraz z zajęciem wszystkich własności (mieszkania, rachunku bankowego, (…) telewizora, lodówki, kuchenki i innych.

 

Manipulacje i kombinacje

 

Zastrzeżenia Urzędu wzbudziła treść oraz forma graficzna wezwań do zapłaty, która sugeruje oficjalne pismo z sądu - PCT powołuje się na sygnaturę akt (własnych wprawdzie, ale czytelnik postrzega to jak sygnaturę akt sądowych), używa sformułowań stosowanych przez sądy, np. „po rozpoznaniu sprawy”, „nakazuje się dłużnikowi”, „postanawia doliczyć”, wszystko po to by zastraszyć konsumenta i zmusić go do zapłaty.

 

 

To jeszcze nie wszystko. Do takiego wezwania dołączony jest również druk o nazwie: „WYKAZ własności dłużnika do celów windykacyjnych” z informacją o treści: „DŁUŻNIKU w przypadku nie opłacenia zadłużenia w terminie bardzo prosimy o wypełnienia poniższego formularza oraz odesłanie go na adres Polskiego Centrum Telemedycznego sp. z o.o.” A po co? Żeby poznać stan majątkowy konsumenta, żeby go szantażować, żeby wskazać komornikowi majątek do zajęcia, żeby mieć materiał do nękania telefonami, pismami, mailami, wizytami terenowymi itd. Żadna firma windykacyjna, żadna kancelaria prawna czy nieprawna nie ma prawa żądać od nikogo ujawnienia jego stanu majątkowego.

 

 

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wystąpił do Polskiego Centrum Telemedycznego z wnioskiem o zajęcie stanowiska w sprawie wysyłanych do konsumentów wezwań do zapłaty. Do tej pory nie wpłynęła odpowiedź od przedsiębiorcy.

 

 

Co potrafi windykator?

 

Niemal wszystko. Jest lepszy niż najlepsza kochanka. Potrafi dzwonić do ciebie tysiąc razy dziennie, żebyś przypadkiem o niej nie zapomniał, wciąż i wciąż, i wciąż mówić o pieniądzach, jeśli się bronisz potrafi zmuszać cię prośbą i groźbą, straszy, błaga, uwodzi, krzyczy, nagrywa twoje rozmowy, łazi za tobą krok w krok, pyta o ciebie sąsiadów, szefa i kolegów z pracy, zostawia ci liściki za wycieraczką i w skrzynce na listy, grzebie w twoich śmieciach, przegląda twojego Facebooka, grozi, że powie żonie, dzwoni do twoich rodziców bo przecież ciebie nie może złapać, doradza, odradza, nakazuje, zakazuje, wkręca się w twoją głowę, kradnie ci życie, odbiera oddech, upokarza, gnoi, kocha, nienawidzi, doprowadza do szału, do szewskiej pasji i tylko nie chce odejść suka jedna. Tak jak windykator.

 

Czytaj więcej ...

13
06.2016

Komornicy do tablicy – rząd egzekwuje od komorników… wysokie standardy




 

Prawie co trzeci komornik nie ma studiów prawniczych, większość wysługuje się asesorami, niektórzy znaczną część roku bawią na urlopie, sądy notorycznie odrzucają skargi na komorników – minister sprawiedliwości chce zmian. - Chcemy podnieść standardy działań komorników, aby regułą ich trudnego zawodu było przestrzeganie prawa i norm etycznych. Nie może być tak, że komornik jest obojętny na ludzką krzywdę i koncentruje się bezwzględnie na zysku, by ściągnąć z dłużnika wszelkimi metodami, również bezprawnie, przysłowiową ostatnią koszulę. Na to zgody być nie może – mówił minister Zbigniew Ziobro na wspólnej konferencji z premier Beatą Szydło. 

 

Wspólna konferencja prasowa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro i premier Beaty Szydło na temat zmian w Ustawie o komornikach sądowych i egzekucji

 

Dziś podczas konferencji w Kancelarii Premiera minister Ziobro i premier Szydło przedstawili opracowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości przepisy zapobiegające nadużyciom w egzekucji komorniczej, ponieważ – jak podkreślała pani premier - nadużycia te niejednokrotnie narażały niewinnych obywateli na niezasłużone straty i bulwersowały opinię publiczną. 

Zdaniem premier Szydło komornicy powinni rozwiązywać problemy, a nie być tymi, którzy doprowadzają do nieszczęść. - Wszyscy mamy w pamięci wydarzenia związane z działaniami komorniczymi, które doprowadziły do tragedii ludzkich – zaznaczyła Beata Szydło. 

Premier przypomniała sprawę rolnika, któremu odebrano ciągnik, mimo że to nie on był dłużnikiem. Takich przykładów, jak zaznaczyła, było dużo więcej. 

- Państwo ma w obowiązku zapewniać obywatelom bezpieczeństwo. Musi chronić obywateli. Obywatele nie mogą bać się urzędników, nie mogą czuć się w swoim państwie prześladowani. Wszyscy, którzy żyją i pracują uczciwie, muszą wiedzieć, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach, kiedy mają problemy, państwo wyciąga ku nim rękę, a nie staje przeciwko nim – podkreśliła premier Szydło. 

 

Najważniejsze założenia projektu nowej ustawy o komornikach sądowych

Zgodnie z przygotowaną nowelizacją, w sposób istotny zwiększone mają zostać uprawnienia nadzorcze i kontrolne Ministra Sprawiedliwości nad komornikami. Będzie on mógł, w ramach postępowania administracyjnego, podejmować działania prowadzące nawet do usunięcia z urzędu komornika z zajmowanego stanowiska, a wcześniej do zawieszenia go w czynnościach, jeśli komornik rażąco naruszy prawo. 

 

Źródło: Facebook - Komornik, orzecznictwo, egzekucja sądowa w praktyce - blog

 

Wedle proponowanych zmian, zwiększony będzie również realny nadzór prezesów sądów rejonowych nad funkcjonowaniem komorników. 

 

Czytaj więcej ...

10
06.2016

Kup pan cegłę… na odległość




 

Zakupy przez Internet są już tak powszechne, że nawet nie zastanawiamy nad ich poziomem skomplikowania. Sprzedawcy dodatkowo przekonują nas, że kupowanie w sieci nie wiąże się z żadnym ryzykiem – „Zamów przez Internet bez ryzyka!” „Gwarancja satysfakcji albo zwrot towaru bez podania przyczyny”!  A poza tym – „przez Internet taniej!” Któż by nie chciał mieć satysfakcji bez ryzyka i taniej niż w sklepie stacjonarnym, jak dzieli nas od niej zaledwie kilka „klików”? A no każdy, a jak każdy to Pan Marek też.

 

Pan Marek w jednym ze sklepów internetowych złożył zamówienie na wymarzony 50-cio calowy telewizor. Ponieważ chciał go wręczyć jako prezent ukochanej żonie następnego dnia, wypełniając internetowy formularz zaznaczył opcję, że jeszcze dziś odbierze go osobiście w sklepie.

Prezent nie przypadł jednak żonie Pana Marka do gustu:

- Spokojnie Kochana –  zamawiałem go przez Internet, więc mam 14 dni na to, żeby go zwrócić bez podania przyczyny. Pooglądajmy na nim telewizję przez tydzień, a jak Ci się za tydzień dalej nie będzie podobał, to ja go po prostu oddam – przekonywał małżonkę.

I nadszedł ten dzień, w którym Pan Marek zabrał ze sobą telewizor, by oddać go z powrotem do sklepu.  A sklep telewizora już nie przyjął. Dlaczego?

 

Umowa zawarta na odległość

Ustawa (Ustawa o prawach konsumenta z dnia 30 maja 2014 r., Dz.U. z 2014 r. poz. 827 z późniejszymi zmianami) gwarantuje Panu Markowi termin 14 dni na odstąpienie od umowy bez podawania przyczyny i bez ponoszenia kosztów (Art. 27 Ustawy o prawach konsumenta). O tej zasadzie Pan Marek dowiedział się wypełniając formularz internetowy bo była wykrzyczana dużymi literami. Sprzedawcy bowiem chętnie informują o prawie odstępienia od umowy bo z treści art. 29 Ustawy wynika, że jeżeli konsument nie został poinformowany przez przedsiębiorcę o prawie odstąpienia od umowy, prawo to wygasa po upływie 12 miesięcy od dnia upływu terminu. Bez tej informacji termin na odstąpienie wydłużałby się zatem baaaaardzo dalece. Ale… W przykładu pana Marka to prawo nie będzie miało jednak zastosowania z prostej przyczyny – by mieć możliwość odstąpienia od umowy, należy ją najpierw zawrzeć.

Umowę zawartą z konsumentem w ramach zorganizowanego systemu zawierania umów na odległość (np. formularz w sklepie internetowym), bez jednoczesnej fizycznej obecności stron (przez Internet inaczej się nie da), z wyłącznym wykorzystaniem jednego lub większej liczby środków porozumiewania się na odległość do chwili zawarcia umowy włącznie (czyli, np. BEZ przesłania umowy w formie papierowej do podpisu) nazywamy umową zawartą na odległość (Art. 2 pkt 1 Ustawy o prawach konsumenta).  Ustawodawca pokazuje tu pewien sposób zawierania umowy, wychodząc z założenia, że Konsumenta, który kupuje towar za pomocą Internetu, czy telefonu należy chronić bardziej, niźli tego, który udał się do sklepu stacjonarnego i tam zdjął towar z półki, zapłacił i wyszedł. Ta intencja ustawodawcy jest jak najbardziej uzasadniona nie tylko dlatego, że poprzez Internet czy telefon często kupujemy „kota w worku”, ale również i z tego powodu, że łatwiej jest oszukać Klienta, który towaru nie widział, w porównaniu do tego, który już w pełni świadomie dokonuje zakupu po konsultacjach (bądź przynajmniej po powzięciu możliwości konsultacji) ze sprzedawcą.

Co więcej – to sprzedawca, który oferuje towary (lub usługi, bo przecież sprzedaje się też na odległość np. usługi telekomunikacyjne – telefon, Internet, telewizję, wycieczki wakacyjne itd.) powinien liczyć się z ryzykiem zwrotu towaru i to na swój koszt. Klient w zasadzie ponosi tylko koszty odesłania rzeczy i może się skutecznie domagać zwrotu pozostałych kosztów. Po złożeniu oświadczenia o odstąpieniu (w dowolnej formie) sprzedawca ma bowiem obowiązek niezwłocznie, nie później niż w terminie 14 dni od dnia otrzymania oświadczenia konsumenta o odstąpieniu od umowy, zwrócić Klientowi wszystkie dokonane przez niego płatności, w tym koszty dostarczenia rzeczy (Art. 32 ust. 1 Ustawy).

 

Skutek odstąpienia

Umowę, od której klient odstąpił, uważa się za nigdy nie zawartą. Obie strony muszą więc doprowadzić do sytuacji sprzed zawarcia umowy, tzn. klient musi zwrócić towar, a sprzedawca – pieniądze (por. art. 31 i 32 Ustawy).  Dla skutecznego odstąpienia wystarczy oświadczenie woli wysłane do sprzedawcy w terminie 14 dni od zawarcia umowy (Art. 40 Ustawy). Wystarczy zatem jedno zdanie: Odstępuję od zawartej z Państwem umowy w dniu wczorajszym, numer XXX, na podstawie przepisów Ustawy o prawach konsumenta.

I już - takie oświadczenie woli jest dla sprzedawcy wiążące, a uczciwy sprzedawca poda adres do zwrotu towaru i grzecznie spyta, czy chcemy przelew zwrotny na ten sam numer rachunku bankowego.

Dlaczego zatem Pan Marek nie mógł powołać się na tę ochronę, skoro skorzystał z drogi internetowej?

 

Czytaj więcej ...

07
06.2016

Pułapki „chwilówek”




 

Jest wiele sposobów, by szybko zdobyć potrzebne pieniądze. Można na przykład pożyczyć - od rodziny, przyjaciół, albo w banku. Coraz częściej jednak pożyczamy w parabanku. A tych mamy prawdziwy urodzaj. Trudno się zresztą dziwić ogromnemu zainteresowaniu ze strony klientów, skoro pierwszą pożyczkę dają za darmo… Naprawdę za darmo?

 

Pożyczanie przez Internet jest dziś bardzo proste. W wielu przypadkach wystarczy tylko kilka kliknięć, przesłanie skanu dowodu osobistego i przelanie symbolicznej złotówki na rachunek bankowy firmy pożyczkowej, żeby pożyczkodawca dodatkowo mógł zweryfikować wiarygodność klienta i wiedział, na jaki rachunek przelać pożyczkę. Niektóre firmy przesyłają dodatkowo kurierem, już po uruchomieniu pożyczki, ramową umowę, którą trzeba podpisać i odesłać. Umowa umową, ale pożyczkę można dostać na konto już w ciągu 15 – 20 minut, oczywiście pod pewnymi warunkami… niestety, niekorzystnymi.

Szybka pożyczka

Szukając parabanku trafić można na przeróżne reklamy, w których trwa festiwal ofert: najwięcej, najszybciej, najprościej itd. I tu właśnie jest pies pogrzebny, bo skupiając uwagę na tych wszystkich super naj, nie dostrzegamy tych najważniejszych elementów pożyczki czyli warunków umowy, regulaminu, kosztów, zabezpieczeń, umowy itd.

A przecież zawsze kiwamy głową z politowaniem gdy po raz tysięczny słyszymy: „przeczytaj zanim podpiszesz”? Niby wszystko wiemy, niby jesteśmy cwani, niby znamy warunki bo przecież na stronie napisane było, że najtaniej. Ha! Tymczasem dajemy się robić w konia, bo to co piszą w ofertach nijak się ma do warunków umowy, regulaminu, polityki prywatności, tabeli opłat i prowizji oraz innych ciekawostek ukrytych w paragrafach. To przecież te elementy kształtują stosunek prawny, tzn. określają prawa i obowiązki stron, o ile pozostają w zakresie swobody umów (art. 3531 kodeksu cywilnego), a zdarza się, że nie pozostają, ale to inna bajka.

Parabankowi – pożyczkodawcy, by uznać, że zgadzamy się na wszystko, wystarczy zazwyczaj jedynie „podpis klienta” na odpowiednich oświadczeniach, co w internecie przybiera postać niewinnego kliknięcia myszką. Klikamy więc na oślep wychodząc z założenia, że takie kliknięcie to tylko kliknięcie i nic nie znaczy, ot, taki mały kroczek w kierunku upragnionej pożyczki. Gdy tymczasem takie „oświadczam, że zapoznałem się…”, „znane mi są….”, „akceptuję…” i takie tam mają swoje konsekwencje prawne. Wszyscy w to klikamy, czyż nie?

Ale kto by to czytał?

Panuje powszechne przekonanie, że problem z internetową pożyczką z parabanku zaczyna się wtedy, gdy termin zapłaty raty minął, a pieniędzy ani widu, ani słychu. Otóż nie!

Czytaj więcej ...

25
05.2016

Uwaga! Kolejny fałszywy komornik




 

Krajowa Rada Komornicza apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności w związku z rozsyłaną za pośrednictwem poczty elektronicznej korespondencją mailową przez osobę bądź osoby podszywające się pod komorników sądowych.

Od pewnego czasu w skrzynkach mailowych pojawiają się maile m.in. z adresu: Komornik Sądowy <barbara.pudelska@instytut.eris.pl>. Rozsyłane są przez osobę lub osoby podające się za nieistniejącego „Komornika Sądowego Barbarę Pudelską”.  Wiadomość wysłana z tego adresu zawiera plik do pobrania, który stanowić ma fotokopię rzekomego wyroku Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie VI Wydział Cywilny, a w rzeczywistości może być nośnikiem złośliwego oprogramowania, który po próbie jego pobrania bądź uruchomienia wyrządzić może nieodwracalne skutki w systemach informatycznych, w tym utratę bądź kradzież danych.

Krajowa Rada Komornicza ostrzega, że w ewidencji komorników sądowych nie figuruje komornik sądowy Barbara Pudelska, zaś aktualny wykaz komorników sądowych dostępny jest na stronie internetowej Krajowej Rady Komorniczej pod adresem: http://www.komornik.pl/ bądź  na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości pod adresem: https://ms.gov.pl/pl/lista-komornikow-sadowych/.

O każdym przypadku podejrzenia popełnienia przestępstw polegających na podszywaniu się pod organy egzekucyjne, podrabianiu dokumentów i używaniu ich za autentyczne oraz usiłowaniu wyłudzenia należy niezwłocznie zawiadamiać organy ścigania – przypominają komornicy.

Tym czasem, prawdziwy komornik sądowy z Wrocławia został zawieszony w czynnościach służbowych w związku z wykrytymi przez organy samorządu komorniczego nieprawidłowościami w zakresie dotyczącym stosowania art. 8 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji (dalej: u.k.s.e.), znowelizowanej ustawą z dnia 9 kwietnia 2015 r. o zmianie u.k.s.e. (Dz.U. z 2015 poz. 624).

Czytaj więcej ...

25
05.2016

Komornicy i bankowcy powielają propozycje prawników Anuluj-Dług.pl




 

Wielokrotnie już mówiliśmy i pisaliśmy, że rząd Beaty Szydło dał ciała wprowadzając w życie Ustawę o pomocy państwa w wychowaniu dzieci, czyli tzw. ustawę 500+. Co spieprzyła pani premier?

Pieniądze z 500+ mają trafić do dzieci – tak przekonywała pani premier, bo to nie są pieniądze dla rodziców i opiekunów, ale dla dzieci właśnie. I jako takie powinny być chronione przed egzekucją długów rodziców lub opiekunów beneficjentów tego zasiłku, czyli dzieci. Chcieliśmy o tym z panią premier rozmawiać, wystosowaliśmy konkretne propozycje rozwiązujące ten problem raz na zawsze. Proponowaliśmy m.in. wpisanie do ustawy ochrony przed egzekucją komorniczą i administracyjną specjalnych rachunków bankowych, zakładanych tylko na poczet wypłat 500+ przez samorządy dla osób uprawnionych tylko w bankach polskich. Więcej na ten temat tutaj: https://anuluj-dlug.pl/blog/post/anuluj-dlugpl-przedlozyl-rzadowi-projekt-jak-uchronic-srodki-z-programu-500-przed-zakusami-windykatorow-komornikow-i-banksterow

 

I nic, żadnego zainteresowania ze strony rządu Beaty Szydło. Pani premier nie zainteresowała się losem dłużników, czyli standard. Żaden rząd nie ineteresuje się losem dłużnika, zamiatając problem pod dywan i nie rozumiejąc, że to w interesie państwa jest pomóc obywatelom wyjść z kłopotów. Dlaczego? Bo zadłużona osoba będzie próbowała przeżyć zchodząc do szarej strefy, a to znaczy, że nie tylko przestanie płacić podatki, czyli nie będzie zasilać państwowej kasy, ale także wyciągnie rękę po zasiłki, czyli z tej państwowej kasy będzie czerapać. Ma prawo do zasiłków, ma prawo z nich korzystać i powinna korzystać. A rząd powinien zainteresować się tym by taki dłużnik jak najszybciej się pozbierał bo tylko wtedy nie będzie generował kosztów lecz dochody dla budżetu. Ale u nas jak zwykle - bo w tym temacie żadnej dobrej zmiany nie zauważam - dłużnik traktowany jest per noga i zostawiany sam sobie.

 

 

Komornik zrozumiał, a premier nie

Tymczasem zainteresowanie ochroną pieniędzy z 500+ wykazali… komornicy, którzy 5 kwietnia ustalili sami między sobą, że nie będą zajmować tych pieniędzy. Szczegóły tutaj: https://anuluj-dlug.pl/blog/post/komornik-nie-moze-zajac-500

Niedługo potem, gdy pierwsze wypłaty 500+ zaczęły wpływać na rachunki bankowe pojawił się problem w Rzucewie, gdzie 3000 zł z tytułu 500+ wypłacone na 6 dzieci zniknęły z zajętego przez komornika rachunku bankowego. Ale i tu nie należy doszukiwać się winy komornika tylko… banku, a właściwie pracownika, który wykonał przelew. Szczegóły tej sprawy tutaj: https://anuluj-dlug.pl/blog/post/500-czyli-rzad-dal-komornik-zabral-ale-o-co-chodzi

 

„Komornicy nie zawinili”

Tak zatytułowane jest oświadczenie Krajowej Rady Komorniczej w reakcji na medialne doniesienia o sprawie z Rzucewa. Uważna lektura tego oświadczenia pokazuje, że propozycje naszych prawników z Anuluj-Dług.pl utworzenia rachunków dedykowanych 500+ są istotne, ważne i celne! PRAWNICY Anuluj-Dług.pl MIELI RACJĘ, ZAPROPONOWALI DOSKONAŁE ROZWIĄZANIE ZANIM PROBLEM ZAISTNIAŁ!!! Teraz to samo powtarzają komornicy i… bankowcy:

Czytaj więcej ...

09
05.2016

500+ czyli rząd dał, komornik zabrał, ale o co chodzi?




Rządowy program Rodzina 500 Plus już na dzień dobry okazał się bublem prawnym i wcale nie dlatego, że politycy opozycji tak mówią, albo że jakiejś matce komornik zabrał pieniądze, ale dlatego, że rząd wiedząc o niedoróbkach, znając ich konsekwencje nie zrobił nic, żeby zabezpieczyć polskie rodziny przed utratą tego zasiłku. Rząd zamknął oczy na problem, choć mówiliśmy o nim już w lutym tego roku kiedy był czas na poprawki. Rząd wprowadził i zapomniał, a ty obywatelu bujaj się z tym sam.

 

 

Spróbujmy odkłamać doniesienia o tym 500+ którego było aż 3 tysiące, a które komornik zabrał kobiecie z 6 dzieci, bo przecież komornicy płaczą, że nie chcą, ale muszą… Więc o co chodzi?

Super Express, Dziennik Bałtycki, Polska The Times, TVN i wiele, wiele innych może i Gazeta Wyborcza też trąbi, że zły komornik bo zabrał pieniądze na sześcioro dzieci z 500+, ale żaden dziennikarz z tych mediów nie rozumie mechanizmu jaki tu zadziałał i jaki działa w podobnych przypadkach. Żaden dziennikarzyna nie rozumie też, że prawo nie zabrania komornikowi zabierać 500+ z rachunku bankowego, że to oni sami – komornicy - między sobą ustalili, że tego 500+ z rachunków ruszać nie będą. Z mocy prawa im wolno bo rząd olał obywateli równo, stosują kretyński, martwy i przestarzały przepis, taki sam jaki stosowany jest do alimentów i innych zasiłków i świadczeń, choć wiedział, że to o kant dupy rozbić.

 

 

Ale nikt nie bierze pod uwagę tego, że aby pieniądze z rachunku bankowego dłużnika znalazły się na rachunku bankowym komornika, musi zaistnieć pewien fakt, mianowicie: jakiś pan lub pani w banku musi usiąść przy komputerze, otworzyć sobie konto dłużnika i z tego konta wypłacić pieniądze, wpłacając je jednocześnie na rachunek komornika, bezgotówkowo, czyli musi po prostu zrobić przelew. To zatem nie komornik zabiera pieniądze z rachunku bankowego tylko bankowiec – jeśli już o szczegóły chodzi. Podsumowując, to nie komornik zabrał pieniądze z 500+ pani z sześciorgiem dzieci, ale tłuczek w bankowym mundurku, który nie czyta, a jeśli czyta to nie rozumie, a jeśli rozumie to natychmiast zapomina i taki jest efekt. I żeby nie było, że bronimy komornika! Bo on za pazurami ma tyle samo albo i więcej co tłuczek z banku, ale o tym za chwilę.

 

Psu na budę

Komornik pieniędzy z Programu Rodzina 500 Plus nie może zabrać bo tak ustalili wszyscy komornicy razem, a Krajowa Rada Komornicza podjęła w tym celu stosowną uchwałę.

Czytaj więcej ...

21
04.2016

Czy komornik może zabrać, grzybki w occie, sok malinowy i kiszone ogórki?




 

Komornik jest obowiązany postępować zgodnie z przepisami prawa, złożonym ślubowaniem i zasadami etyki zawodowej oraz podnosić kwalifikacje zawodowe – stoi w Ustawie o komornikach sądowych i egzekucji. Ale czy na pewno? Bo np. komornik Katarzyna Chudy z Kamienia Pomorskiego ma chyba własną definicję i stosuje się do zupełnie innych przepisów...

 

 

Zdesperowani wierzyciele powiedzą pewnie – komornik odzyskuje nasze pieniądze! Czyżby? Pytam czy na pewno i jak długo na to czekasz szanowny wierzycielu? Bo komornik – mam nadzieję, że o tym wiesz – najpierw zadowoli się sam, czyli złupi dłużnika ze wszystkiego, zlicytuje, a kasę zaliczy sobie na poczet swoich kosztów. Ogromnych! Jeśli coś zostanie, odda Tobie, drogi wierzycielu. Potem Ci powie, że mimo starań, mimo chęci, nic więcej zrobić nie może bo… dłużnik jest niewypłacalny i pozostaje umorzyć postępowanie. Dobre, co?

 

 

Albo lepiej. Komornik okradnie Cię i nawet nie będziesz o tym wiedział. Najpierw złupi dłużnika, zabierze lwią część tego co zajał na swoje koszty, a resztę wsadzi… do kieszeni. Nie, nie Twojej wierzycielu, do swojej kieszeni. Pisałam o tym niedawno tutaj https://malgorzatapietkun.wordpress.com/2016/04/14/wiadomosci-tvp-szybkie-jak-blyskawica/

 

A dlaczego tak się dzieje? Bo komornik to przedsiębiorca i prowadzi fabrykę. Legalnie czy nielegalnie, w dupie z tym. Są koledzy, są zlecenia, jest parasol w sądzie… I co mu zrobicie? Czasem coś wylezie i wówczas palestra solidarnie potępi kolegę – pierdołę co dał się złapać. A reszta? Reszta pracuje sobie nadal.

Czytaj więcej ...