Logo
12
12.2016

Świąteczne pułapki handlowców




 

Grudzień to najlepszy miesiąc dla handlowców, a wręcz okres żniw. Gotowe zestawy prezentów, pachnące pierniki i choinki oraz „świąteczne” ceny mają zachęcać do zakupów. Niestety, niektóre promocje są pozorne, a sprzedawcy tylko czyhają na to, aby złapać nas w świąteczną pułapkę.


Gotowe zestawy produktów, na przykład kosmetyków z jednej linii czy kawy ze świątecznym kubkiem, wydają się być idealnym rozwiązaniem prezentowym dla osób ceniących sobie czas. Kuszą ładnym designem, ale może okazać się, że te same produkty kupione oddzielnie będą kosztowały mniej niż w zestawie. Producenci chcą w ten sposób złapać nas w pułapkę złudzenia optycznego. Wydaje nam się bowiem, że duże pudełko oznacza bogatą zawartość, ale dopiero po rozpakowaniu prezentu okazuje się, że produkty zajęły około 1/3 pojemności opakowania, a reszta to wypełniacze, czyli powietrze.

 

Dr Marek Borowiński, znany jako Shop Doctor, zdradza triki sklepów, przez które wydamy na prezenty więcej niż planowaliśmy.

- Duże opakowania pobudzają nasze ego obietnicą, że prezent, który kupujemy zostanie zauważony - tłumaczy Shop Doctor. - Producent osiąga podobny efekt do tego, który uzyskał Apple wprowadzając jako pierwszy białe, rzucające się w oczy, słuchawki. Tak samo my chcemy, aby prezent, od nas zwrócił uwagę innych, szczególnie podczas Świąt. Teoretycznie prezenty przynosi Mikołaj, ale zawsze mrugniemy okiem do szwagra, aby wiedział, że ta droga wyścigówka dla jego syna jest od nas. Wigilia to szczególny czas, bo widzimy się z ludźmi, którzy dla nas ważni i przed którymi chcemy się dobrze zaprezentować. Producenci to wiedzą, stąd też, aby podbudować nasze ego proponują nam wielkie opakowania, znane marki w niższych cenach czy kolekcje sygnowane nazwiskiem projektanta mody w popularnych sieciach - dodaje.


Kluczową rolę odgrywa cena. Końcówka 99 groszy to zabieg stary jak świat. Widzimy cenę 199,99 zł, wiemy, że to dwieście złotych bez grosza, ale nasz mózg na to nie reaguje, bo widzi jedynkę z przodu. I to działa. Czytamy od lewej strony do prawej, dlatego po pierwszej cyfrze aktualizujemy informację o cenie. Ale trikiem sklepowym, który jeszcze lepiej działa na konsumentów jest przecena. Wyraźny sygnał zakupowej okazji („było 499 zł, jest 399 zł”) skłania konsumentów do zakupu, choć czasem „stara” cena może być tylko przynętą, a produkt „debiutuje” na półce od razu w przecenionej cenie.

Czytaj więcej ...

04
12.2016

Raz, dwa, trzy… płać!




Ta ironiczna parafraza tytułu programu jednego z najsłynniejszych hipnotyzerów oddaje niestety metody stosowane przez windykatorów. Manipulują, zastraszają, nakłaniają do podejmowania niekorzystnych decyzji, nie informują o prawach… To tylko niewielki fragment przebogatej palety zagrywek jakich można spodziewać się po windykatorach. A kogo to dotyczy?

 

Konrad Olczak, radca prawny obsługujący klientów Anuluj-Dług.pl odpowiada na pytania o firmy windykacyjne i metody ich działania. Pytam także o to kto jest, a kto nie jest dłużnikiem i jaka jest różnica pomiędzy windykatorem a komornikiem. I oczywiście jaką rolę w tym błędnym kole pełni e-Sąd.

 

 

Zaryzykuję stwierdzenie, z którym może pan się zgodzić lub nie, że branża windykacyjna daje ogromne pole do nadużyć. Firmy windykacyjne z uporem godnym lepszej sprawy wdrażają co raz to nowe triki mające „uszczęśliwić” klienta czyli „pomóc spłacić długi”. Przykład to chociażby loteria: wejdź na naszą stronę, zarejestruj się i wygraj umorzenie spłaty twojego długu. A co jeśli tego długu w ogóle nie ma? Albo jest tak stary, że przedawnił się jeszcze zanim windykator położył na nim łapę?

 

Konrad Olczak: Branża windykacyjna nie jest wolna od nadużyć, to prawda. Dość powszechnym nadużyciem jest brak jakichkolwiek dokumentów potwierdzających istnienie zobowiązania finansowego i to nie tylko umowy pożyczki, ale chociażby dokumentów rozliczeniowych, dowodów księgowych czy chociażby faktur telekomunikacyjnych. Nie można zakładać, że jeśli jakaś firma twierdzi, że Iksiński jest mu coś winny to jest to prawda objawiona. Zawsze, każda wierzytelność musi być odpowiednio udokumentowana. Obowiązek przechowywania dokumentacji związanej z zobowiązaniem finansowym spoczywa w takim samy stopniu na wierzycielu jak i dłużniku. Dlatego próby wmawiania komukolwiek, że jest dłużnikiem są bezpodstawne jeśli ten dług nie jest należycie udokumentowany. Długi należy spłacać, to fakt, ale spłacać długi, a nie ”roszczenia” nazywane długami. Windykatorzy kupując tzw. dług od wierzyciela, dostają jedynie imię, nazwisko, adres, zazwyczaj już dawno nieaktualny, datę powstania zobowiązania i jego wartość pierwotną, bez względu na to, czy została spłacona czy nie. I nic poza tym. Windykator kupuje od wierzyciela – mówiąc w uproszczeniu – „tabelkę” z danymi osób i kwotami. Żadnych dokumentów potwierdzających powstanie zobowiązania, tak jakby ich nie interesowało czy ta wierzytelność naprawdę istnieje, czy jest wymagalna, czy nie była sporna lub nawet to, czy czasem nie była już spłacona. Jest to powszechna praktyka polegająca na konwalidowaniu roszczeń, czyli na „uzdrawianiu ich”. Zaczynają natychmiast nazywać zakupionych „szczęściarzy” dłużnikami, wmawiać im obowiązek spłacania długu „bo dług się spłaca” albo dla świętego spokoju wymuszać wręcz na nich podpisanie ugody – ponieważ tym sposobem zdobywają dowód, że ta osoba zobowiązała się do spłaty długu. Tym sposobem uzyskują spłaty bardzo wątpliwych zobowiązań, które nie istniały lub były spłacone prawidłowo.. Windykatorzy wymuszają – podstępnie – uznanie długu stosując perswazję, manipulację, często także zastraszanie i nękanie. Zadają podchwytliwe pytania np. „czy Pan teraz już wie że jest dłużnikiem” lub zachęcają do zapłaty tylko 7,50 zł by wykazać dobrą wolę do negocjacji. Gdy usłyszą „tak” – i nagrają, bo windykatorzy nagrywają każdą rozmowę – lub nakłonią rozmówcę do wpłacenia najmniejszej nawet kwoty, automatycznie uzyskują potwierdzenie istnienia całego długu traktując je jak podpisanie ugody. Co więcj, windykatorzy bazują na tym, że ich ofiary nie wiedzą, że od takiej ugody, zawartej pod przymusem, w wyniku błędu lub zawartej podstępnie można odstąpić nawet po kilku latach, o czym jasno mówi Kodeks cywilny.

 

Wspomniał pan o kupowaniu starych wierzytelności, bez względu na to czy zostały spłacone czy nie…

 

Tak, to jest metoda stosowana bodaj przez wszystkie firmy kupujące długi. Im starszy dług tym lepszy bo tańszy, a jest szansa, że przestraszony klient zapłaci kilkaset razy więcej niż pożyczył przed laty. Przypominam sobie dwa takie przypadki nadużyć, które szczególnie zapadły mi w pamięci. Pierwszy dotyczył dochodzenia spłaty całości pożyczki z roku 1993. Pozew złożono dopiero w 2016 roku, ale nie to jest największym zaskoczeniem. Może trudno w to uwierzyć, ale ta pożyczka była spłacona w terminie i to jeszcze – jakkolwiek dziwnie to brzmi – w poprzednim stuleciu. Wyglądało to tak, jakby bank niejako „hurtem” sprzedał rzekome roszczenie do funduszu sekurytyzacyjnego powołanego przez firmę windykacyjną. Mogło to wynikać z błędu człowieka lub z błędu systemu, nie ma to teraz znaczenia. Sprawa trafiła do sądu. Co do wygranej nie miałem wątpliwości ani przez chwilę i tak się właśnie stało. W tym wypadku było to tym łatwiejsze, że klient miał dowody spłaty pożyczki i to spłaty w terminie. To niewiarygodne, że tak długo przechowywał te dokumenty, a przecież wiele osób wkrótce po zapłacie ostatniej raty wyrzuca „zbędne śmieci” i zapomina o całej sprawie.

 

Czytaj więcej ...

07
11.2016

Mamy ponad 15 mln rachunków internetowych




Po II kwartale bieżącego roku, liczba aktywnych umów indywidualnych klientów bankowości interentowej po raz pierwszy przekroczyła 15 mln. W okresie kwiecień – czerwiec przybyło ich łącznie o 331 tys., a od początku roku – o 660 tys. – wynika z 23. edycji raportu NetB@nk przygotowanego przez Związek Banków Polskich i Pengab.

Na koniec czerwca 2016  banki miały podpisanych 31,5 mln umów z klientami bankowości internetowej. W II kwartale liczba ta zwiększyła się nominalnie o 687 tys. sztuk, czyli o 2,23 proc. w ujęciu kwartalnym i nieco ponad 12,5 proc. w ujęciu rocznym. Pomijając istotny, skokowy wzrost liczby umów w II i III kwartale 2015 r., kwartalna dynamika zmian w sferze obowiązujących umów bankowości internetowej od dłuższego czasu utrzymuje się na zbliżonym poziomie, nieprzekraczającym 2,5 proc. W ciągu trzech ostatnich okresów obserwujemy nieznaczne przyspieszenie w tej kategorii, jednak rynek powoli ulega nasyceniu i nie należy raczej spodziewać się spektakularnych zmian.

 

Ostrożnie z internetem

 

Zgodnie z danymi zebranymi w najnowszej edycji raporty NetB@nk, na koniec II kwartału 2016 było 15,2 mln. aktywnych klientów. To 48,2 proc. całkowitej liczby umów bankowości internetowej. Dynamika wzrostu w zakresie rachunków aktywnych od 3 kwartałów utrzymuje się na poziomie niemal identycznym jak w przypadku całkowitej liczby umów, co oznacza, że internetowy dostęp do nowych rachunków nie jest wykorzystywany natychmiast.

Czytaj więcej ...

03
11.2016

Sezon na (kradzioną) tożsamość




 

W III kwartale 2016 r. do Centralnej Bazy Danych Systemu Dokumenty Zastrzeżone trafiło aż 39,1 tys. dowodów osobistych, paszportów i praw jazdy. Statystycznie do bazy trafiało 425 nowych dokumentów dziennie. W tym czasie próbowano łącznie wyłudzić 64,8 mln zł – wynika z 27. edycji Raportu o dokumentach InfoDOK przygotowanego przez Związek Banków Polskich. Uważajcie na torby i torebki. Szczególnie dzisiaj – w drodze, i na cmentarzach.

 

Baza Systemu DZ wzrosła dokładnie o 39 119 szt. i zawiera obecnie 1 655 665 szt. dokumentów zastrzeżonych z powodu ich zagubienia lub kradzieży.

– Dane z Systemu DZ wskazują, że Polacy mają coraz wyższą świadomość potrzeby ochrony własnej tożsamości oraz narzędzi, które służą zabezpieczeniu się przed wykorzystaniem naszych danych do celów przestępczych – mówi Krzysztof Pietraszkiewcz, prezes Związku Banków Polskich. – Analizując szczegółowo liczby zastrzeżeń odnotowanych w III kwartale br. wiele wskazuje na to, że kilka tysięcy dodatkowych wpisów miało związek z informacją o rzekomym wycieku danych z bazy PESEL. W czasie 2-3 tygodni od pojawienia się tej informacji poziom zastrzeżeń był znacznie wyższy niż standardowo o tej porze roku – dodaje Grzegorz Kondek, Koordynator Kampanii Informacyjnej Systemu DZ.

 

Czytaj więcej ...

02
11.2016

FATCA1 od grudnia – możliwa blokada środków na koncie




 

Pamiętacie protesty przeciwko ACTA? Od 1 grudnia wchodzi część ustaleń związanych z ACTA, czyli umowy podpisanej między administracją USA i rządem Donalda Tuska. Banki, w związku z umową FATCA1, będą nam się bardziej przyglądać. Jeżeli ktoś jest lub był podatnikiem w Stanach Zjednoczonych, w oczach bankowców stracił prywatność. Jego wszystkie dane trafią do amerykańskiego fiskusa. A jeśli nie powiemy, czy jesteśmy, czy nie jesteśmy podatnikami amerykańskimi, bank zablokuje nam konto. Przed świętami.

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) w specjalnych komunikatach przypomina, że 1 grudnia mija termin na zidentyfikowanie wśród klientów instytucji finansowych działających w Polsce osób będących podatnikami w USA. Co to oznacza? Większość klientów banków i SKOK-ów będzie musiała złożyć oświadczenia o tym, czy są, byli, czy też nie są i nie byli, podatnikami w USA.

 

Obowiązek złożenia oświadczeń FATCA1, wynikający z umowy międzynarodowej zawartej między rządem Rzeczypospolitej Polskiej a rządem Stanów Zjednoczonych Ameryki oraz z wykonującej tę umowę polskiej ustawy, dotyczy niektórych klientów banków, spółdzielczych kas oszczędnościowo – kredytowe, towarzystw funduszy inwestycyjnych, domów maklerskich i zakładów ubezpieczeń.

Czytaj więcej ...

01
11.2016

Model inny, niż lichwa – Leasing z półksiężycem. Cz. 4




Bankowość islamska, którą przedstawiamy od ponad tygodnia staje się podstawą rozwoju gospodarczego nie tylko krajów bogatych w ropę naftową, ale również biednych państw jeszcze niedawno wypełniających definicję krajów Trzeciego Świata. Warto jest pamiętać, że aspirujące do stolic świata Dubaj, czy Rijad z otwartymi ramionami przyjmują zachodnie banki na arabskie ulice. Pod warunkiem, że te zrezygnują z lichwy i w ich krajach będą działać w oparciu o szariat. I co? Większość z powodzeniem działa zgodnie z zasadami bankowości bezodsetkowej.

 

 

Instytucja finansowa Atlantic Equities, banki HSBC i JP Morgan Chase to tylko wierzchołek finansowych gigantów z centralami na Wall Street, czy w londyńskim City, które zdecydowały się na otwarcie filii i oddziałów na Bliskim Wschodzie. I właśnie tam prowadzą działalność, która w sposób oczywisty kłóci się z ich core businessem – nie sprzedają instrumentów finansowych (choć umożliwiają zakup takich najbogatszym Arabom, lecz jedynie w centralach, poza granicami krajów arabskich), nie udzielają kredytów i pożyczek na wysoki ani niski procent, nie oferują również oprocentowanych lokat. Każdy z nich wchodząc na Bliski Wschód zatrudnia obowiązkowo arabskiego bankiera, który oprócz rynku i lokalnych oraz regionalnych zależności zna system bankowości islamskiej. Bankowości, która w przeciwieństwie do tej zachodniej, bierze swoje korzenie z zasad religijnych i jest… po prostu etyczna.

 

Wszędzie tam, gdzie pieniądz przestaje być towarem oraz podmiotem transakcji społeczeństwa ewoluują w taki sposób, że bez nadmiernej czapy prawnej jednostka czuje się ważna i spełniona. Pisaliśmy o tym w pierwszej części cyklu poświęconego islamskiej bankowości oraz jej głównym zasadom – Riba i Mudarabha.

 

W kolejnych omawialiśmy podstawowej instrumenty finansowe stosowane w bankowości indywidualnej i korporacyjnej, czyli Kard Hasan i Murabaha.

 

Dzisiaj do zachodnich rozwiązań w bankowości, finansowaniu i biznesie porównamy dwa kolejne instrumenty – obecne wyłącznie w kontaktach przedsiębiorców z inwestorami oraz bankami – Ijarah (Idżara) oraz Musharaka.

Czytaj więcej ...

31
10.2016

Okiem bankowca: Portfel żaka




 

1000 zł – to minimalny koszt utrzymania studenta w Polsce, chociaż koszty te są znacznie większe, jeśli akademik zamienimy na kawalerkę, a uczelnię publiczną na prywatną. Jak utrzymują się studenci? Jak wynika z raportu ‘Portfel Studenta’ przygotowanego przez Związek Banków Polskich, w dużej mierze koszt utrzymania żaka spoczywa na rodzicach, jednak jak pokazują badania, zdecydowana większość studentów w Polsce podejmuje pracę lub płatne staże jeszcze w trakcie trwania studiów.

 

 

Poza wsparciem rodziców i wynagrodzeniem studenci mogą liczyć także na stypendium naukowe lub socjalne. Z pomocą przychodzą również banki, które coraz częściej personalizują swoje produkty pod kątem rzeczywistych potrzeb studentów.

Największą pozycją w budżecie studenta jest opłata za przysłowiowy ‘dach nad głową’ – najniższa miesięczna stawka za łóżko w domu studenckim wynosi 235 zł, jednak pokój w akademiku największych polskich uczelni może kosztować nawet 730 zł. W podobnych cenach można wynająć pokój w większości miast w Polsce, zaś kawalerka to już koszt powyżej 1200 zł. Drugą pozycją w budżecie jest wyżywienie – w barze mlecznym możemy zjeść dwudaniowy obiad już za ok. 13 zł. Do tego dochodzą koszty skryptów, pomocy naukowych, komunikacji miejskiej, wyjścia do kina, czy na miasto…

Czytaj więcej ...

30
10.2016

Model inny, niż lichwa – Murabaha! Można? Można. Cz. 3




 

Masz pomysł na handel? A co gdybyś mógł zlecić bankowi zakup towaru dla siebie tylko za obietnicę odkupienia go po cenie powiększonej o marżę, lub połowę twojego zysku? Oczywiście towar odbierasz od razu, a spłacasz po sprzedaży. To kolejny element gospodarki bezodsetkowej z powodzeniem stosowanej w krajach islamskich. Oparty na szariacie system finansowy odpodmiotowuje pieniądz stawiając w pierwszej kolejności na dobro lokalnej społeczności i lokalnych przedsiębiorstw.

 

Jak wygląda bankowość islamska? W pierwszej kolejności jest to bankowość oparta na jednej z głównych ekonomicznych zasad koranicznych – na zakazie wprowadzania odsetek od kredytów i pożyczek. I choć na pierwszy rzut oka wydaje się to średnim interesem dla instytucji bankowych – w zachodniej cywilizacji żyjących z odsetek właśnie – islamskie banki mają się nie najgorzej. Wprost przeciwnie, jak nigdy do tej pory zapowiadają gigantyczną ekspansję na Zachód i do Chin, gdzie społeczeństwa powoli otwierają się na modele finansowe ponad pieniądzem stawiające człowieka, rodzinę i firmy, dzięki którym rozwijają się lokalne społeczności.

O tym, w jaki sposób islamscy bankierzy prowadzą swój etyczny biznes pisaliśmy w pierwszej części cyklu Model inny, niż lichwa (Moralność w finansach). Zaś to, jak bankierzy spod znaku półksiężyca wybrnęli z groźby niespłacalnych kredytów, mając za nakaz pożyczanie również tym, którzy w normalnych warunkach nie byliby w stanie spełnić nawet ułamka zdolności kredytowej pokazaliśmy w drugiej części (Zamiast jałmużny).

Dzisiaj pochylmy się nad biznesem – szczególnie tym małym i średnim – któremu z pewnością byłoby znacznie trudniej na coraz bardziej konkurencyjnym i globalizującym się rynku, gdyby nie złota zasada Murabaha, dzisiaj będąca jednym z podstawowych instrumentów finansowych w świecie islamu.

Czytaj więcej ...

29
10.2016

UOKiK: Banki oszukiwały frankowiczów




 

Po raz czwarty Prezes UOKiK przedstawia „istotny pogląd w sprawie”, który dotyczy sporu konsumentów z Euro Bankiem. Sprawa zaś dotyczy umowy o kredyt hipoteczny waloryzowany kursem franka szwajcarskiego i – podobnie, jak w poprzednich przypadkach – trzyma stronę klientów banków.

 

Prezes Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) czwarty już raz przedstawia sądowi „istotny pogląd”. Wniosek w tej sprawie złożyli konsumenci, którzy zaciągnęli w Euro Banku – bo tym razem w sporze chodzi o Euro Bank właśnie – kredyt hipoteczny waloryzowany kursem franka szwajcarskiego. Sprawa toczy się przed Sądem Okręgowym w Kielcach od marca 2016 roku. Konsumenci domagają się unieważnienia wykonalności bankowego tytułu egzekucyjnego wydanego przez bank. Powołują się na to, że klauzule dotyczące zasad określania kursu wymiany walut, są nieprecyzyjne, a więc niedozwolone. Zgodnie z kwestionowanymi klauzulami, Euro Bank określa kursy kupna i sprzedaży walut w tabeli, do której odsyła konsumenta.

 

Urząd przeanalizował przedstawione przez powodów dokumenty i wydał w tej sprawie pogląd.

– Zgadzamy się ze stanowiskiem konsumentów. Postanowienia są niejednoznaczne i nie precyzują przesłanek, w oparciu o które bank ustala wysokość kursów walut. W efekcie konsument nie może zweryfikować, na jakiej podstawie bank wycenia wartość franka szwajcarskiego – mówi Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

 

Zdaniem Urzędu, Euro Bank nie powinien dowolnie kształtować kursów wymiany walut. Powinno się to odbywać w oparciu o jasne i przejrzyste kryteria tym bardziej, że umowy o kredyt hipoteczny są zawierane nawet na kilkadziesiąt lat.

 

Czytaj więcej ...

28
10.2016

Model inny, niż lichwa – zamiast jałmużny. Cz. 2




 

Bezodsetkowa bankowość islamska jest modelem bankowości, który prędzej, czy później zaistnieje w zachodnich finansach na tyle mocno, że swoimi konkurencyjnymi rozwiązaniami wymusi zmiany w podejściu do klienta tradycyjnych europejskich i amerykańskich banków. Jeżeli nie, Zachód odda pola bogatszym, młodszym finansowym braciom spod znaku półksiężyca.

 

– Bis dat, qui cito dat – mawiał kilkadziesiąt lat przed narodzeniem Chrystusa rzymski pisarz Publiusz Syrus. W dosłownym tłumaczeniu oznacza to ‘kto szybko daje, dwa razy daje’ i trudno przypisać to przypadkowi, że ta sentencja nie zdobi żadnej z centrali największych zachodnich banków świata.

Podobną logikę stosował Mahomet, który oprócz przekazania swojemu ludowi dyktowanych – jak wierzą muzułmanie – przez archanioła Gabriela słów samego Boga, organizował również życie swojego plemienia, za co dzisiejsi wyznawcy Allaha są mu wdzięczni, z dumą pokazując zasady działania islamskiego systemu finansowego oraz jego obecności w każdej niemal społeczności opierającej swoją moralność i gospodarkę na koranicznych zakazach i nakazach.

poprzedniej części pisałem o tym, w jaki sposób banki islamskie kredytują przedsięwzięcia biznesowe pamiętając o zakazie lichwy. Lichwa bowiem w islamie jest zabroniona wprost. Nie można pożyczać pieniędzy i naliczać odsetek – bez względu na to, czy mówimy o kredycie wpierającym rozwój bogatej korporacji, czy niewielkiej pożyczce trafiającej do średniozamożnej, czy biednej rodziny.

Arabowie rozróżniają, podobnie jak Zachód, pojęcia kredytu i pożyczki. I podobnie, jak w zachodniej definicji, kredyt jest zwykle przyznawany celowo, na konkretną inwestycję, czy działalność. Pożyczka jest zaś taką formą finansowania, kiedy pożyczkodawca nie interesuje się i nie wnika, na co pożyczkobiorca wyda otrzymane właśnie pieniądze. Przynajmniej dopóki skrupulatnie je spłaci w terminie, na jaki obie strony się umówiły. Z zasady jednak banki islamskie nie odrzucają klientów, którzy w krajach kultury zachodniej nie spełnialiby zdolności kredytowych. Kryterium dochodowe rzadko stanowi o tym, czy proszący otrzyma pieniądze, jakich potrzebuje. Bank zdaje sobie sprawę z tego, że aby rodzina stanęła na nogi musi mieć pieniądze na edukację, na mieszkanie i zaspokojenie podstawowych potrzeb. Wszak żebrak nie dostanie pracy, w przeciwieństwie do człowieka w garniturze. Jeżeli więc pożyczkobiorca chce sobie kupić garnitur, jest to zakup jak najbardziej uzasadniony i trzeba go w tym wspierać. Pieniądze odda – podobnie silny, jak zakaz lichwy, jest w Koranie nakaz spłacania swoich długów wobec dobroczyńców.

Czytaj więcej ...