Logo
10
12.2015

Bank nie może zablokować całego rachunku




 

 

Wielokrotnie w trakcie prowadzenia Akcji Windykacja dostawałam alarmujące listy od czytelników, w których czytałam o bezwzględnych i często niezgodnych z prawem działaniach komorników i pracowników firm windykacyjnych. Do grona bezprawnie działających dołączają również inne instytucje, w tym także banki, które z upodobaniem blokują całe rachunki swoich klientów, a nie tylko kwoty wskazane w zajęciach egzekucyjnych. Można więc między bajki włożyć wyświechtane slogany co chwilę powtarzane przez bankowców: „dbamy o naszych klientów”, „szanujemy naszych klientów” itd. Dlatego też z niekłamaną ciekawością czytałam najpierw pytania stawiane przez posła Marka Matuszewskiego (PiS) ministrowi finansów, a późnej odpowiedzi na nie. Pytania dotyczyły właśnie blokowania całych rachunków bankowych przez banki na wniosek komornika, nawet wówczas, gdy saldo rachunku przekracza kwotę wskazaną w zawiadomieniu o zajęciu.

 

 

Proceder blokowania całych rachunków bankowych skutecznie rozkłada na łopatki całe budżety domowe, doprowadzając do dramatów rodzinnych, w tym odbierania dzieci rodzicom z powodu biedy, a także – w skrajnych przypadkach – samobójstw. Jednak to tylko fragment zniszczeń jakie czyni uporczywe łamanie prawa tak przez banki jak przez komorników. Znacznie więcej szkód czyni bowiem blokowanie całych rachunków firmom, które do zapłaty mają zaledwie kilkaset złotych lub kilka, kilkanaście tysięcy, a znajdują zablokowany cały rachunek. Uniemożliwia to przedsiębiorcom terminowe regulowanie należności, w ty również wynagrodzeń za pracę (co ma bezpośrednie przełożenie na los wielu rodzin) i danin na rzecz skarbu państwa czyli podatków, nie wspominając już o składkach ZUS. Zablokowany rachunek przedsiębiorcy rujnuje także plany innych przedsiębiorców oczekujących na zapłatę faktur i koło się zamyka. Oto jaki sposób durne i złośliwe decyzje kilku osób mogą wpłynąć na losy wielu setek, a nawet wielu tysięcy osób, a w końcu także na gospodarkę całego kraju.

 

Przypominam: nie istnieje ktoś taki jak windykator. Osoby nazywające siebie windykatorami są pracownikami firm windykacyjnych, a samo słowo „windykator” to skrót myślowy używany wyłącznie po to by wywołać określone reakcje – głównie strach i uległość – osób znajdujących się w kręgu zainteresowań firm windykacyjnych!

 

7 kwietnia 2014 roku, poseł Marek Matuszewski zapytał ministra finansów jak rozumieć nagminny proceder blokowania całych rachunków bankowych przez banki na wniosek komornika, nawet wówczas, gdy saldo rachunku przekracza kwotę wskazaną w zawiadomieniu o zajęciu?

 

Pełna treść interpelacji Matuszewskiego (nr 25892) do ministra finansów, Mateusza Szczurka, w sprawie blokowania środków pieniężnych znajdujących się na rachunku bankowym ponad kwotę wskazaną przez organ egzekucyjny w zawiadomieniu o zajęciu:

Czytaj więcej ...

07
12.2015

Uwaga! Windykator!




 

Pod koniec lat 90. pożyczki były dużo droższe niż dziś i znacznie trudniej było je uzyskać. Królowała zresztą kwitologia, a najpopularniejszym zabezpieczeniem długu był poręczyciel i... skuteczny windykator ze wschodu. A dziś?

 

 

 

W tamtym czasie nie tylko windykatorzy z rodzących się właśnie firm i firemek windykacyjnych, działających na sobie tylko znanym prawie, również bankowcy, nie przebierali w słowach ani odmawiając kredytu, ani egzekwując spóźnioną ratę. Taki styl nie był zresztą obcy komornikom, windykatorom bankowym, pracownikom działów windykacji w spółkach telekomunikacyjnych i innych. Do dziś windykator kojarzy się Polakom z obywatelem wschodniego mocarstwa, ogolonym na łyso, z jakimś kijem albo bejsbolową pałką w ręku. Wpadał taki do domu i egzekwował skutecznie. Trauma.

 

Minęło sporo czasu, ucywilizowaliśmy się jako klienci, ucywilizował się rynek. Profesjonalny windykator kulturalnie przypomina o spóźnionej racie, czasem tylko przebąkując coś o konsekwencjach prawnych. Unika natomiast słów, które w dłużniku wywołują dreszcze. Takie są standardy, których starają się dotrzymywać profesjonaliści. Czy zawsze?

 

UOKiK na straży

 

Firmy windykacyjne zazwyczaj twierdzą, że poruszają się w granicach prawa. Nie bez powodu wtrącam tu słowo „zazwyczaj”. Zdarzają im się bowiem zagrania, które z prawem wiele wspólnego nie mają. Do przeszłości należy już na szczęście akcja wysyłania pism do dłużników przez firmę Kruk, w których dłużnicy byli zastraszani, poddawani presji psychicznej i wprowadzani w błąd (Kruk musiał po interwencji UOKiK wycofać swoje wzory listów z jakimś drapieżnym, krwiożerczym, czerwonym ptaszyskiem w tle). Firma zawyżała również koszty procesów sądowych i koszty egzekucji. Kruk został wówczas ukarany za te działania przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (decyzja z grudnia 2007 roku) karą ponad 90 tys. zł. To raczej marna kara, biorąc pod uwagę skalę problemu. Nie była również wychowawcza w żadnej mierze, ponieważ Kruk (poza wzorem pism) taktyki raczej nie zmienił. 

 

Urząd wydał również decyzję (grudzień 2007 rok) w sprawie praktyk stosowanych przez firmę Ultimo. Zarzucił jej nierzetelne informowanie o kosztach postępowania sądowego i egzekucyjnego, grożenie wizytą Inspektora Działu Windykacji Bezpośredniej, który miałby na miejscu, w domu klienta sporządzić raport o jego stanie majątkowym (sic!!!) mający służyć później jako podstawa do wyegzekwowania długu. Za naruszające zbiorowe interesy konsumentów UOKiK uznał również lekceważenie przedawniania należności i groźby zamieszczenia informacji o kliencie w bazie danych Biura Informacji Kredytowej ze wskazaniem wszystkich konsekwencji jakie można tylko wymyślić, nawet z uniemożliwieniem korzystania z usług firm telekomunikacyjnych, finansowych i innych. Co się zmieniło od 2007 roku? No właśnie. Pytanie z gatunku tych śmiesznych, nieprawdaż?

 

Nieczyste zagrywki

 

Do błędów jakie bardzo często - do dziś! - popełniają firmy windykacyjne trzeba zaliczyć lakoniczne traktowanie źródła zadłużenia. Tę praktykę UOKiK wytknął już kilka lata temu m.in. właśnie firmie Ultimo. Według prezesa Urzędu, konsumenci z pism wzywających do zapłaty zadłużenia nie mogli się zorientować o jakie zadłużenie chodzi, w jakiej wysokości i wobec jakiej firmy.

 

Innymi nagminnymi wręcz błędami (żeby nie powiedzieć przestępstwami!) windykatorów są np. nieprawne wtargnięcia do domu dłużnika, nieprzestrzegania ustawy o ochronie danych osobowych, bezprawny zabór mienia, zastraszanie i groźby, zawyżanie wartości zadłużenia czy też umieszczanie na kopercie z pismem wzywającym do zapłaty słowa „dłużnik” lub podobnego.

 

Na temat udostępniania, a raczej przekazywania danych osobowych i finansowych o dłużniku firmie windykacyjnej przez wierzyciela, wypowiedział się pięć lat temu Naczelny Sąd Administracyjny. Sąd podkreślił, że przekazanie danych osobowych może służyć wyłącznie ich przetwarzaniu, a w żadnym wypadku nie może służyć naruszaniu praw i wolności obywatelskich osoby, której te dane dotyczą.

 

Czytaj więcej ...

06
12.2015

Zanim podpiszesz weksel, dobrze się zastanów




Dostaję ostatnio wiele maili od czytelników, klientów banków z pytaniami o formy zabezpieczeń kredytowych. Dotyczą one głównie weksli.

Czym zatem jest weksel? Jakie są konsekwencje wystawienia weksla? Co z wekslem może zrobić bank – wierzyciel – jeśli kredyt nie zostanie spłacony? Początkowo odpowiadałam na każdy mail, ale przyznam, że jest ich co raz więcej i chyba nie mam już siły. Dlatego poniżej zamieszczam wyczerpującą mam nadzieję opowiastkę o wekslach.

 

 

Weksel zyskuje na znaczeniu – szczególnie obecnie, w czasach rosnącego zainteresowania kredytami i innymi produktami oferowanymi przez instytucje finansowe. To jeden z najpopularniejszych sposobów zabezpieczania roszczeń pieniężnych. Prawo wekslowe obowiązuje od 1936 roku i do dziś niewiele się zmieniło. Chociaż weksel nie jest instytucją nową, większość z nas niewiele o nim wie. Często składając podpis na dokumencie weksla nie zastanawiamy się nad tym, co dokładnie podpisujemy i jakie wiąże się z tym ryzyko.

Najczęściej spotykaną formą weksla jest weksel własny. To papier wartościowy wystawiany na zlecenie wierzyciela. Osoba, która podpisała weksel jest zobowiązana do bezwarunkowej zapłaty kwoty oznaczonej na wekslu we wskazanym tam terminie i miejscu.

 

Niezależny weksel

Czytaj więcej ...

03
12.2015

Jak Anulować Dług - Uchylamy prawomocny Nakaz Zapłaty i Zatrzymujemy Postępowanie Egzekucyjne




W poprzednim artykule wyjaśniliśmy jak postępować w przypadku otrzymania pisma od Komornika. Opisaliśmy dokładnie jakie pismo powinniście dostać i jak je odczytać. Dowiedzieliście się też jak ustalić sprawę, której dotyczy pismo od Komornika – kontaktowaliście się z Sądem. Teraz opiszemy co zrobić dalej.

Ustaliłeś kilka istotnych faktów. W sprawie w Sądzie podano Twój nieprawidłowy adres oraz okres, w którym próbowano Ci doręczyć pozew, a Ty akurat nie przebywałeś pod wskazanym adresem (wakacje, choroba, wyjazd, święta itp.).

Masz TYLKO 7 dni, od dnia, w którym odebrałeś pismo od Komornika - „zawiadomienie o wszczęciu egzekucji”, na podjęcie następujących Kroków.

Pierwszy Krok to wysłać do Sądu „Wniosek o ponowne doręczenie pozwu oraz nakazu zapłaty”, musisz w nim wskazać jak sprawa się potoczyła. Wskaż dlaczego nie odebrałeś pisma, jak się dowiedziałeś o sprawie.

Drugi Krok, polega na odwołaniu się od „postanowienia o nadaniu klauzuli wykonalności”. To postanowienie sprawia, że Wyrok/Nakaz zapłaty jest podstawą do prowadzenia przez Komornika egzekucji przeciwko Tobie. Jeżeli nie zaskarżysz tego postanowienia to nie zatrzymasz egzekucji.

Trzeci Krok jaki należy podjąć to złożenie do Sądu wniosku w oparciu o art. 139 § 5 kodeksu postępowania cywilnego o wydanie zaświadczenia ”o doręczeniu nakazu zapłaty/wyroku zaocznego w sposób nieprawidłowy”. WAŻNE!!! Otrzymane zaświadczenie musisz dostarczyć komornikowi, żeby zawiesił postępowanie egzekucyjne.

Wszystkie powyższe pisma możesz pobrać z GENERATORA DOKUMENTÓW.

Pamiętaj też, że może się zdarzyć, że Sąd wezwie Cię do przedstawienia dowodów, złożenia oświadczeń lub innych rzeczy, które będą mu potrzebne. Musisz zrealizować te żądania w terminie, aby uniknąć bezprawnej egzekucji i wyjść ze sprawy obronną ręką.

Jeżeli wszystko zrobiłeś dobrze, przedstawiłeś dowody, wysłałeś pisma, a co najważniejsze dochowałeś terminów, to powinieneś mieć zawieszone postępowanie egzekucyjne oraz – co najważniejsze, otrzymać nakaz zapłaty (wydane przez Sąd lub E-Sąd) wraz z pozwem.

Nakazy wyglądają tak:

Czytaj więcej ...

02
12.2015

Nie pozwól ukraść sobie… tożsamości.




Nie pozwól ukraść sobie… tożsamości.

 

Bankowcy twierdzą, że jedną z największych plag jest wyłudzanie kredytów i pożyczek na podstawie skradzionych dokumentów tożsamości, czyli tzw. fraudy. I strasznie cierpią z tego powodu. Liczą straty i płaczą.

Ale czy tylko banki na tym tracą? Czy okradziony z tożsamości człowiek, na domiar złego wpakowany w nieswoje długi i to nie z własnej winy, nie jest ofiarą?

 

Tożsamość jest cenniejsza od pieniędzy. Pieniądze raz są, raz ich nie ma. Możesz je wydać, zainwestować, oszczędzić, lub – niestety – stracić np. w wyniku kradzieży. Utrata tożsamości to utrata władzy nad własnym życiem! Nagle okazać się może, że każdego dnia, ktoś zaciąga na twoje nazwisko kolejny kredyt, a bank nie pyta o szczegóły, ale domaga się spłaty… od ciebie. Fajne?

Czy po utracie tożsamości pozostaje już tylko tańczyć jak złodziej zagra? Co z tym fantem zrobić? Jak temu zapobiec?

 

Plaga fraudów

 

Tak, plaga. Spędza sen z powiek bankowcom i pracownikom innych instytucji finansowych. Fraud to w skrócie wyłudzenie kredytu lub pożyczki. Mechanizm wyłudzania to zazwyczaj zaciąganie kredytów lub pożyczek przez złodziei w imieniu okradzionej z tożsamości ofiary.
I nie chodzi tylko o skradziony dowód osobisty. Złodzieje wykorzystują także sfałszowane (czyli przerobione oryginalne dokumenty) i fałszywe dokumenty (wyprodukowane fałszywe dokumenty, w których widnieją wymyślone lub, co gorsza, prawdziwe dane ofiar).

 

Przyjrzyjmy się danym z raportu infoDOK, przygotowywanego cyklicznie przez Związek Banków Polskich i prowadzony przez ZBP system DokumentyZastrzeżone.pl, na temat dokumentów zastrzeżonych. W III kwartale 2015 r. łączna kwota prób wyłudzeń kredytów wyniosła 63 250 537 . W tym okresie odnotowano również 1 888 próby wyłudzeń, co pokazuje rosnący trend obserwowany na przestrzeni minionych dwóch lat. Jednocześnie w III kwartale 2015 r. zastrzeżono 36 811 dokumentów tożsamości, czyli 15% więcej niż
w analogicznym okresie poprzedniego roku. Kwota największej udaremnionej próby wyłudzenia kredytu w ciągu ostatnich 12 miesięcy wyniosła 4 245 400 zł. W sumie od 2008 r. udało się udaremnić przestępstwa o wartości 2 mld zł, których próbowano dokonać przy pomocy fałszywych dokumentów.

 

Pilnuj dokumentu tożsamości!

 

W Polsce podstawowymi dokumentami potwierdzającymi tożsamość są dowody osobiste
i paszporty. Mimo tego zdarza się, że jako dowody tożsamości uważane są prawa jazdy, książeczki wojskowe, a nawet karty płatnicze (sic!), na których wydrukowane jest imię
i nazwisko. Ponadto innymi dokumentami uważanymi za potwierdzające tożsamość są np. karty pobytu i inne dokumenty, zazwyczaj ze zdjęciem, w tym również dokumenty wystawione przez zagraniczne urzędy.

 

Kradzież lub zgubienie dowodu osobistego, prawa jazdy, paszportu czy innego dokumentu, może doprowadzić do szeregu kłopotów, z których wyłudzony w banku kredyt jest najmniej dotkliwy. Gorzej, jeśli skradzione dokumenty posłużą złodziejom np. do założenia spółki, która potem będzie wyłudzała pieniądze z urzędów, banków, firm, sklepów internetowych, itd. lub będzie prowadziła na konto swojej ofiary jakieś brudne interesy. Zdarzały się przecież przypadki np. prowadzenia agencji towarzyskich na podstawie dokumentu tożsamości emeryta z alzheimerem lub hurtowni alkoholu na mocy dokumentów dziewięćdziesięcioletniej, niewiele pamiętającej i rozumiejącej staruszki. Odkręcanie takiej sytuacji w sądach i prokuraturach nie jest ani łatwe, ani przyjemne i zawsze powoduje, że za ofiarą ciągnie się obrzydliwy smród.

 

Co robić w przypadku utraty dokumentu tożsamości?

 

Przede wszystkim zacząć działać natychmiast!

  1. Powiadom Policję- w przypadku, jeżeli dokumenty zostały skradzione.
  2. Zawiadom o kradzieży lub zgubieniu dokumentów najbliższy urząd gminy, powiatu, miasta lub – jeśli jesteś za granicą – ambasadę lub placówkę konsularną i złóż wnioski
    o wydanie nowych dokumentów
    - informacje dotyczące konieczności zawiadomienia organu gminy o utracie dokumentu, znajdują się tutaj, na stronie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych
    i Administracji.
  3. Zastrzeż utracone dokumenty w Systemie DOKUMENTY ZASTRZEŻONE – najszybciej zrobisz to swoim banku, a jeśli nie ma go w pobliżu, wejdź do jakiegokolwiek banku, który przyjmie i zarejestruje takie zastrzeżenie w systemie. Więcej szczegółów na ten temat znajdziesz na stronie: http://dokumentyzastrzezone.pl/.

 

Baza DokumentyZastrzeżone.pl została utworzona przez Związek Banków Polskich by zwiększyć bezpieczeństwo banków i ich klientów. Korzystają z niej nie tylko banki, również wiele innych firm, które podłączyły się do systemu by chronić siebie i swoich klientów przed kradzieżami, np. operatorzy telekomunikacyjni, wypożyczalnie samochodów czy hotele.

Sprawdź, czy ktoś nie wziął kredytu na twoje nazwisko

 

Czytaj więcej ...

30
11.2015

Jak Anulować Dług - Czyli znaj swoje prawa i nie daj się oszukać. Część 1




Zaczynamy nową serię artykułów, w których opiszemy m.in. jakie przysługują Nam prawa w walce z Komornikiem i firmą windykacyjną. Dlaczego windykatorzy i komornicy są „niemili”? Co zrobić kiedy dostaje się pismo od Komornika? Jak z takim pismem postępować? Jak powinno ono wyglądać takie pismo? I dlaczego dostajesz czasami niezidentyfikowane „coś” od komornika. W tej serii artykułów otworzymy Ci oczy, wyjaśnimy jak czytać pisma, powiemy jakie posiadasz prawa.

Jest normalny dzień, wracasz do domu. Masz dobry humor, odruchowo sprawdzasz skrzynkę pocztową, a tam koperta…. od Komornika. Otwierasz. A tam TO:

 

 

Co „TO” jest? Pisemko od Komornika, nic więcej. Są komornicy tak żądni pieniędzy, że pracują nawet jako „doręczyciele” firmy windykacyjnej. Powiem Ci więcej, są komornicy którzy mają specjalne programy komputerowe które „łączą” ich automatycznie z klientem – firmą windykacyjną. Po co? Ano żeby być na kiwnięcie palca i móc przyjmować kolejne zlecenia w trybie masowym za co przyjmują niemałe pieniądze.

Czytaj więcej ...

27
11.2015

Nie odbieraj “Dobrej Wiadomości” z Kruka jeśli nie chcesz kłopotów – cz. 3




W poprzednim artykule [LINK - Cz. 1] oraz (Link-Cz.2) omówiliśmy przykładowe metody działania firmy windykacyjnej – reklama w TVP, pisma „informacyjne” od komornika itp. Teraz odpowiem na pytanie Jakie są główne zadania windykatorów KRUK’a? Ile znaczy dla tej firmy „dobra wola” dłużnika? I dlaczego bezpieczniej jest nie kontaktować się z tą firmą?

Głównym zadaniem Kruka jest zaopiekować się długiem, którego wierzyciel nie potrafi wyegzekwować, ustalić ponad wszelką wątpliwość miejsce pobytu dłużnika (adres do doręczeń), nawiązać z nim kontakt i doprowadzić do uznania długu (wszelkimi sposobami), a na koniec zmusić (tak, zmusić!) do dobrowolnej jego zapłaty, szybszej niż sprawa sądowa i bez konieczności chodzenia po sądach. A jeśli to ostatnie się nie uda, dostarczyć wszelkich brakujących informacji i dowodów pozwalających na skuteczne i szybkie przeprowadzenie sprawy sądowej, a w następstwie egzekucji komorniczej.

Nie łudźmy się, nasza oferta sposobu spłaty długu nie ma dla Kruka większego znaczenia, jedyne co ma dla nich znaczenie to:

– oczekiwania ich klientów,

– oczekiwania samego Kruka,

– siła argumentów jakie sami na siebie dostarczymy,

– informacja, którą przekażemy na temat naszych prawdziwych możliwości finansowych,

oraz demonstracja naszej podatności na manipulacje i naciski.

Gdy odpowiemy na list “dobra wiadomość” odpisując lub dzwoniąc na bezpłatną linię Kruka, już w tym momencie wykazujemy, że jesteśmy podatni na ich manipulacje. Wtedy cały know-how Kruka, ich możliwości organizacyjne i bezwzględność zostaną zaangażowane byśmy potwierdzili swoją tożsamość (rozmowy telefoniczne są nagrywane i jest przewidziany proces weryfikacji tych rozmów), przyznali że jesteśmy dłużnikiem (uznanie długu), ujawnili swój profil psychologiczny, rzeczywiste możliwości finansowe i zaczęli płacić w sposób, w jaki Kruk sobie założył.

W tym celu w stosunku do ludzi naiwnych skuszonych reklamą, przestraszonych lub namówionych listownie, którzy się odezwą, zostaną zastosowane przeróżne środki perswazji. I tyczy się to tylko takich osób, bo jak napisałem już wcześniej w stosunku do prawdziwego czy rzekomego dłużnika, który unika kontaktu, windykatorzy z Kruka są bezradni. Tak samo jak wierzyciel, który zdesperowany nieskutecznością swojego roszczenia  i brakiem możliwości prawnych zdecydował się zapłacić dodatkowe pieniądze Krukowi za zajęcie się sprawą.

I tu w ramach dygresji dwa słowa o tym jak wygląda umowa Kruka z klientem. Otóż są trzy możliwości: reprezentowanie interesów wierzyciela przez Kruka w kwestii odzyskiwania długów lub długu, za określoną z góry zapłatę; reprezentowanie interesów  wierzyciela przez Kruka za tzw. success fee (prowizję) od skutecznego odzyskanego długu; zakup od klienta trudnego długu (tzw. przelew wierzytelności, do którego zazwyczaj nie potrzeba zgody dłużnika) za część kwoty długu (czasem 50%, czasem 20% a czasem 5 i mniej – w zależności od stopnia trudności jego wyegzekwowania) i wejście w prawa wierzyciela. W tym ostatnim przypadku po prostu Kruk staje się wierzycielem i tylko od Kruka zależy jak mocno zechce nas wycisnąć, i jakie dodatkowe koszty zechce ponieść gdyż wszystko co wyegzekwuje ponad zapłacony procent, jest dla niego.

Mamy więc na początek naciski miękkie. Najpierw dedykowane do wszystkich tych mądrych dłużników, którzy się jeszcze Krukowi nie ujawnili, których miejsca pobytu Kruk nie zna i którzy albo nie odbierają niebezpiecznych telefonów, albo absolutnie odmawiają jakiejkolwiek weryfikacji swoich danych przez telefon i nie podejmują dyskusji. Z takim dłużnikiem Kruk niezbyt może cokolwiek zrobić, a na pewno jest bezradny w sprawie odzyskania, bądź wyciągnięcia od niego pieniędzy. Dlatego właśnie Kruk tak wiele pieniędzy inwestuje, po to by go odpowiednio zmanipulować i przekonać do nawiązania kontaktu. Zarzuca więc sieć, wychodząc z założenia, że lepiej obciążyć setki tysięcy takich złych długów kwotą po kilka groszy na każdy z nich i pewną część odzyskać, niż nie odzyskać żadnego. Stąd właśnie biorą się pieniądze na spoty reklamowe mające przekonać dłużników, żeby zareagowali na dobre wiadomości od Kruka i zadzwonili do Dobrych Ludzi, by w końcu (co za ulga) pozbyć się kłopotliwego długu. A dlaczego kłopotliwego? Bo wcześniej dłużnik otrzymał kilka specjalnie wyglądających listów, które miały go zdenerwować, narobić wstydu przed sąsiadami, wywołać awantury w domu gdyż kobieta lub jej mąż “mają tego dość”.

Tak to wygląda – przykładowo:

 

 

Zauważcie, że Kruk minimalizuje koszty przesyłek i listów “Dobra Wiadomość” i nie wysyła ich pocztą poleconą. Nie ma bowiem pewności co do adresu dłużnika i nie wie czy on tam przebywa, oraz czy wiadomość odbierze. Zakłada jednak, że część listów dochodzi do adresata wywołując zamierzony efekt konsternacji i poruszenia. W ślad za listem idzie reklama perswadująca i dobry przykład w jakimś serialu typu “Samo Życie” – „Ojciec Mateusz”

Wkręt pierwszej wody.

Czy to jest skuteczne? Bardzo. Sam Kruk chwali się na swojej stronie, że w 2011 roku, a więc zaraz po pierwszej wielkiej kampanii reklamowo-perswazyjnej w TVP skierowanej do dłużników (“W Kruku też pracują ludzie”), przychody firmy wzrosły o 67%, zysk na działalności operacyjnej o 125%, a zysk netto o 84% w stosunku do roku 2010.

A oto przykładowe obroty tej firmy – które sama opublikowała w Internecie. 

 

I nie ma się co dziwić, bowiem gdy zmanipulowany dłużnik się ujawni Kruk ćwiczy na nim kolejny etap swojego skutecznego know-how.

Najpierw grzeczne, ale uporczywe nękanie telefonami, celem uzyskania jak największej ilości informacji, wytworzenia dowodów uznania długu i nakłonienia do zapłacenia jak najwięcej, jak najszybciej, na warunkach jak najbardziej korzystnych dla Kruka. Jeśli dłużnik jest oporny to telefony są coraz bardziej natarczywe i w coraz to bardziej kłopotliwych porach: między 7.00 a 8.00 rano, gdy człowiek się spieszy do pracy, zaprowadzić dzieci do szkoły, emeryt do sklepu, a bezrobotny śpi – aby jak najmniej uważnie słuchał i godził się na wszystko; w środku dnia, gdy człowiek jest w pracy, by czuł się jak najbardziej zakłopotany musieć rozmawiać o swoich długach przy obcych i współpracownikach, co ma tylko przyspieszyć jego zgodę z obawy przed kolejnymi telefonami do pracy (a jeśli przyznał się gdzie pracuje jest załatwiony); wieczorem gdy pragnie spokoju, jest przy rodzinie i telefony stają się kłopotliwe ze względu na współmałżonka, dzieci, wnuki, bliskich znajomych (np. w sobotę wieczorem) – gdy się zgodzi i będzie płacił, telefony przecież się skończą.

Równolegle pojawia się nowa korespondencja listem poleconym, wszak już ujawnił w nagranej rozmowie gdzie mieszka, na którą ma odpowiednio zareagować ale przede wszystkim, której odebranie ma poświadczyć własnoręcznym podpisem. Ten dla sądu jest najważniejszy. Czasem są to listy niewiele znaczące ze względu na treść, czasem jest to pisemne potwierdzenie długu wymagające odesłania (które wcale tak nie musi się nazywać), a nigdy nie wiadomo czy kolejny list nie będzie przedsądowym wezwaniem do zapłaty. I to bez względu na to co nam się wydaje, że ustaliliśmy telefonicznie – wszak to oni nagrywają rozmowy, a nie my.

Gdy nie płacimy lub przestaliśmy reagować – czego przecież Kruk chce, może pojawić się osobiście któryś z jego windykatorów, który ma za zadanie nas zmusić do podpisania czegoś czego jeszcze nie podpisaliśmy, być może do zapłaty czegokolwiek, ale przede wszystkim naprzykrzać się nam, narobić wstydu wśród sąsiadów i denerwować rodzinę.

Gdy to nie pomoże to rychło się okaże, że firma Kruk z dłużnikiem nie ma zamiaru się patyczkować i guzik ją obchodzą jego prawdziwe problemy, trudna sytuacja bytowa czy osobista.

Jeśli dłużnik nie będzie płacić tyle ile chce windykator w tym momencie uruchamiana jest standardowa procedura, często poprzedzona okresem względnego spokoju, by człowiek jak najmniej się spodziewał.

1. Ostateczne wezwanie do zapłaty z terminem 30 dni  (groźba sądem).

2. Sprawa w postępowaniu upominawczym ok. 1 miesiąca (czasem krócej w zależności od natłoku spraw)

3. Kolejne dwa tygodnie i sprawa trafia do komornika, a ten ma do 30 dni na podjęcie egzekucji – w praktyce ok 7 dni, bo Kruk to wielki partner i należy o niego dbać.

Tak to działa w praktyce od wielu lat i nie tylko w firmie KRUK, ale również w innych tego typu. Jak dalej postępuje ta firma i jej podobne, opiszemy w następnym, ostatnim już artykule z tej serii. Jeżeli jesteś zainteresowany wstępem do tej serii to polecamy Część 1  oraz Część 2

Jeżeli otrzymałeś nakaz zapłaty lub jakiekolwiek inne pismo od firmy KRUK lub innej jej podobnej to ZAPYTAJ PRAWNIKA, ZLEĆ MECENASOWI OBRONĘ lub najzwyczajniej ANULUJ SOBIE DŁUG.

 



25
11.2015

Nie odbieraj “Dobrej Wiadomości” z Kruka jeśli nie chcesz kłopotów – cz. 2




W poprzednim artykule - Część 1 - przedstawiliśmy Wam – wstępnie, działania firmy windykacyjnej na przykładzie Kampanii firmy KRUK z 2010 roku. Teraz odpowiem na pytanie które było zadane na końcu poprzedniego artykułu „Na czym dokładnie polega ten system? Czemu Kruk decyduje się wydać koszmarne pieniądze na reklamy w prime time TVP, lub innej ogólnokrajowej stacji?”

Przybliżę temat:

Otóż gdy fakt istnienia długu nie ulega wątpliwości, dług ten jest znaczący lub dobrze zabezpieczony, a miejsce pobytu dłużnika znane, wtedy windykator nie ma niemal już nic do roboty.

Z takim długiem każdy głupi może pójść do sądu, by w miarę szybkim postępowaniu nakazowym uzyskać wyrok, a po jego uprawomocnieniu (przy niewątpliwym długu, ew. gdy zarzutów nie ma lub są niewątpliwie nieskuteczne) przekazać sprawę komornikowi, który dokona egzekucji z majątku dłużnika.

Tu czasem pojawi się problem z ustaleniem majątku, więc bywa tak, że gdy komornik jest mało skuteczny, a sądowe ustalenie majątku niewiele daje, w tej sytuacji może pojawiać się biuro detektywistyczne (np. Raven) mające ten majątek znaleźć.

Pojawiają się również komornicy, którzy wysyłają pisma „informacyjne” – a gdzie w normalnej sytuacji powinni zawiadamiać  dłużnika m.in. kto jest wierzycielem, wskazać  tytuł wykonawczy, oraz go doręczyć dołączając pouczenia (tzw. Zawiadomienie o wszczęciu egzekucji). Niektórzy jednak wysyłają „coś” takiego, pod czym nawet Komornik nie chce się podpisać.

Główny biznes Kruka i innych windykatorów polega jednak na czymś innym.

Czytaj więcej ...

25
11.2015

Dlaczego można korzystać z przedawnienia? – nawet starożytni Rzymianie to wiedzieli!




Zgodnie z przepisami „z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, roszczenia majątkowe ulegają przedawnieniu.”, a przedawnienie oznacza że „po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia”. Tak w dużym skrócie przedawnienie opisuje art. 117 kodeksu cywilnego.

Co to oznacza dla Jana Kowalskiego? Oznacza to tyle że jeżeli ma jakiś dług sprzed lat, przykładowo. w roku 1999 zaciągnął kredyt gotówkowy w Banku. Kwota kredytu 1.500 zł, spłacił 1.400,00 zł po czym np. pogorszyła się jego sytuacja finansowa – stracił pracę, miał wypadek, zachorował ktoś w rodzinie – generalnie „zdarza się”. Pozostaje mu dług w kwocie 100 złotych. Pan Jan wyjeżdża za granicę do syna i tam pomieszkuje przez kilka lat.

Nikt się nie odzywa, bo taka kwota dla Banku, który pożycza setki tysięcy, nie jest warta zachodu i powiększania kosztów. Bank jednak robi porządki w finansach w 2009 roku i sprzedaje dług Pana Jana firmie windykacyjnej – razem z 1861 „długami”, a że nie przechowuje już dokumentów po tylu latach, to sprzedaje pełen dług czyli kwotę 1.500,00 zł. Bank w momencie sprzedawania długu tworzy zestawienie długów i załącza to do umowy sprzedaży w formie rejestru/zestawienia.

Taki rejestr wygląda następująco – część umowy między GetinBakiem, a firmą KRUK z roku 2014

Jak widać, nikt nie zawraca sobie głowy szczegółami, po prostu sprzedawane są „niewygodne długi” które popsułyby „słupki” w Banku, a Bank tego nie chce.

Firma windykacyjna nagle w roku 2015 kieruje wezwanie do Pana Jana – który wrócił z zagranicy, w pismach jest nazywany „dłużnikiem”, bo w rozmowie w cztery oczy i rozmowie telefonicznej padają w jego stronę różne epitety. Należy zwrócić uwagę, że „Windykatorzy” nie grzeszą kulturą osobistą.

 

Czytaj więcej ...

25
11.2015

Przedawnienie - co to właściwie jest ?




CO TO JEST PRZEDAWNIENIE DŁUGU ?

Jest to możliwość uchylenia się przez dłużnika od zaspokojenia konkretnego roszczenia po upływie określonego prawem terminu. Przedawnienie służy stabilizacji obrotu prawnego poprzez brak skutecznej możliwości dochodzenia roszczeń na drodze sądowej po upływie określonego czasu.

Upływ terminu przedawnienia rozwiązuje spór pomiędzy wierzycielem, który nie dbał o swoje interesy, a dłużnikiem dla którego obowiązek spełnienia roszczenia staje się zbyt uciążliwy po pewnym czasie, albo który nawet wykonał swoje zobowiązanie, lecz na skutek upływu czasu nie potrafi tego udowodnić. Dodatkowo przedawnienie służy interesom obrotu gospodarczego, pozbawiając skutecznej ochrony wierzyciela, który wskutek upływu czasu nie potrafi już udowodnić swojej wierzytelności. Przedawnienie roszczeń realizuje jedną z głównych zasad prawa cywilnego, iż ochrony sądowej należy udzielać tylko tym roszczeniom, które są lub mogą być efektywnie wykonywane.

Przykład. W 1995 roku zaciągnięto kredyt na zakup roweru z okazji komunii dla bratanka – 3 lata harmonogramu spłat, raty uregulowane terminowo, kredyt jest spłacony. W 2015 roku otrzymujemy pozew o zapłatę, nie mamy dowodów zapłaty rat, jednak podnosimy zarzut przedawnienia roszczenia i sprawa jest przez nas wygrana.

W zależności od roszczenia (długu, zobowiązania itp.); termin ten jest inny o czym na samym końcu.

 

ZASADY OGÓLNE PRZEDAWNIENIA

Zgodnie z ogólną zasadą wynikającą z przepisów Kodeksu cywilnego bieg przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne tzn. od dnia, w którym wierzyciel może skutecznie żądać od dłużnika spełnienia świadczenia.

Przykład. termin płatności faktury, raty kredytu, roszczenie o odszkodowanie itp.

Wiele roszczeń ma różne od siebie terminy przedawnienia. Jednak mają jedną wspólną cechę, nie ma prawnej możliwości przedłużenia terminu przedawnienia - art. 119 kodeksu Cywilnego.

Przykład. Rata pożyczki przedawnia się po 3 latach, nawet jeżeli strony ustaliły termin dłuższy na 4 lata

 

ZAWIESZENIE BIEGU PRZEDAWNIENIA

Nie wszystkie terminy przedawnienia biegną od razu. Ustawodawca wymienia pewne sytuacje, w których termin przedawnienia nie rozpoczyna swojego biegu, a jak już jest rozpoczęty to zostaje zawieszony – art. 121 Kodeksu cywilnego.

Czytaj więcej ...